Monster Dash – pif, paf, czyli po prostu… strzelanie do potworów!

0
706

Kojarzycie szalonego wynalazcę z gierki Jetpack Joyride, która ładnych kilkadziesiąt miesięcy temu mogła nazywać się prawdziwym hitem rynku mobilnego? Nie wiem, czy wiecie, ale ten energiczny facet z twardym zarostem trafił również do innych produkcji stworzonych przez Halfbrick Studios. Jedną z nich jest niekończąca się strzelanka o nazwie Monster Dash, którą opiszę dla Was w tym wpisie.

Kiedy uruchomiłem Monster Dash po raz pierwszy, odniosłem wrażenie, że jest to apka oferująca prawdziwe pomieszanie z poplątaniem. Z jednej strony na ekranie pokazuje nam się tutaj bowiem mężczyznę znanego głównie dzięki jetpackowi, a z drugiej widać… jednego z bohaterów filmu Ghostbusters. Czy to wszystko jakoś się ze sobą łączy? Owszem. I to naprawdę w bardzo solidny sposób. Głównie dzięki potworom!

Żeby była jasność – wspomniany pogromca duchów jest dostępny tylko dla tych, którzy postanowią zapłacić za dostęp do niego nieco ponad 5 złotych. Na tym rola tego jegomościa dobiega końca, a więc tak naprawdę można powiedzieć, że od samego początku do końca przychodzi nam w Monster Dash kierować popularnym Barrym Steakfriesem.

Nie ma co ściemniać, że Monster Dash wymaga od nas bardzo wiele i oferuje niespotykaną dotąd rozgrywkę. Opisywana gierka jest typową strzelanką, tyle że posiadającą kilka cech dobrego runnera. Mówiąc innymi słowy, przede wszystkim chodzi w niej o bicie rekordów wyrażonych w przebytych metrach, ale bez zabijania wrogów zbyt daleko nie zajedziemy.

Ciężko jednoznacznie odpowiedź na pytanie, kogo przychodzi nam pokonywać w Monster Dash. Autorzy gry wszystkich oponentów wrzucili do worka z napisem „Potwory”, ale moim zdaniem zbyt pochopnie. W końcu mamy tutaj do czynienia nie tylko z futrzastymi stworami, lecz również zombiakami bądź też wampirami z rodziny rozsławionego Draculi.

Do kierowania postacią oraz unicestwiania przeciwników potrzebujemy w tym przypadku dwóch przycisków. Jeden służy do skakania, a drugi – strzelania. Z lewej do prawej części ekranu nasz bohater biegnie samoczynnie, co jest na pewno dość wygodnym rozwiązaniem.

Zgodnie z polityką Halfbrick Studios, zabawa w śrubowanie rekordów to zbyt mało. Właśnie dlatego w Monster Dash ulepszamy podstawowe cechy mobilnego ludzika, kupujemy mu nowe bronie oraz zbieramy diamenty służące do przedłużania szans w przypadku zaliczenia wpadki. Teraz już jesteście przekonani w stu procentach, że w tej grze nie sposób się nudzić? Mam nadzieję, że tak.