Monster Castle – atak na zamczysko!

0
466

Prawdopodobnie większość z Was nie zrozumie fabuły oraz tutorialu dostępnego w Monster Castle. Nie zrażajcie się tym za bardzo i dajcie tej produkcji swego rodzaju drugą szansę. Mimo że nie brakuje w niej wad czy pewnych nieścisłości, spełnia swoją rolę w należyty sposób.

Może i Was nie znam, ale jestem przekonany, że 90 procent z Was będzie niepocieszonych faktem, że Monster Castle wita gracza… językiem niemieckim. Jeżeli w szkole w ogóle nie liznęliście języka naszych zachodnich sąsiadów, możecie mieć problem. Na szczęście, niezrozumienie tutorialu oraz fabuły jest jedną z nielicznych wad, z jakim się w tym przypadku zetknięcie.

Na pewno kojarzycie takie gry strategiczne, gdzie zadanie gracza polega na zarządzaniu miasteczkiem lub bazą wojskową oraz atakowaniu miejscówek należących do przeciwników. W Monster Castle sprawa wygląda niemal tak samo, jednak nietrudno znaleźć w niej pewne niestandardowe rozwiązania.

Po pierwsze i najważniejsze – w Monster Castle zajmujemy się tylko i wyłącznie zamkiem. Staramy się na każdym piętrze postawić jak najwięcej elementów defensywnych oraz takich, dzięki którym możemy coś zarobić. Poza pieniążkami czy kryształami, twórcy gierki przygotowali też… wino. Im więcej go posiadamy, tym pokaźniejszą liczbą punktów życia (i nie tylko) możemy się pochwalić.

W przeciwieństwie do innych podobnych produkcji, w tej z tego wpisu kampania jednoosobowa polega na bronieniu terenu, a nie atakowaniu. Początkowo może się to wydawać troszkę dziwne, ale myślę, iż dość szybko zrozumiecie, że taka rozgrywka także ma swoje mocne strony i nie warto od razu skazywać jej na porażkę.

Początkujący gracze mogą liczyć w Monster Castle na specjalną tarczę ochronną, ale po pierwszym ataku na wroga zostaje ona usunięta. Wówczas wkracza się do świata Multiplayera, gdzie rywalizuje się z innymi graczami o prestiż, bogactwo no i – oczywiście – wpływy na danym terytorium.

Gra nie jest piękna, ale jak na moje oko można dzięki niej trochę się odprężyć. Na pewno posłuży Wam przez weekend, a – kto wie – może też i znacznie dłużej.