Monkey Racing – 3… 2… 1… banan!

0
441

Nie wierzę w to, że jeszcze ani razu nie mieliście okazji zagrać w mobilną ścigałkę. Mam jednak porządne wątpliwości co do tego, czy chociaż raz było Wam dane pokierować w tego typu grze poczynaniami… małpy. Oczywiście, do niczego namawiać Was nie zamierzam, ale jeśli macie ochotę, sprawdźcie, jak wiele frajdy daje gierka Monkey Racing.

W produkcji Monkey Racing – czego na pewno się domyślacie – występują przede wszystkim nasi darwinowscy przodkowie. To oni siedzą tutaj za kierownicami szybkich pojazdów i starają się wygrywać wyścig za wyścigiem. W tym przypadku uczestników rywalizacji nie motywują jednak bogactwa tego świata, lecz przede wszystkim… banany.

Dla graczy udostępniono w opisywanym tytule dwa rodzaje zabawy – Single oraz Multiplayer. Jeżeli chodzi o ten drugi, wykorzystuje się w nim domową sieć bezprzewodową lub też internet. Oczywiście, rywalizacja z innymi graczami odbywa się na kilku urządzeniach, a nie na jednym. Możemy albo dołączyć do już stworzonego wyścigu, albo opublikować własny. Tutaj wszystko zależy od nas.

Tradycyjnie już w rozgrywce skierowanej dla jednego użytkownika bierzemy udział w wyścigach. Tych dostępnych mamy w Monkey Racing aż osiemdziesiąt, czyli zabawy jest co niemiara. Jakby tego było mało, na każdej z tras możemy sprawdzić się w trzech poziomach trudności, co – jakby nie patrzeć – poszerza nasze możliwości.

Autka małp w Monkey Racing możemy sobie upiększać. I to nie tylko pod względem koloru karoserii, lecz również wyglądu spojlerów czy też alufelg. Mimo że jest to drobnostka, mnie osobiście bardzo ucieszyła. Przekonany jestem, że Wam również przypadnie do gustu. Mam bowiem wrażenie, że nie chodzi po tym świecie osoba, która nie lubi typowo personalizacyjnych funkcji.

Sterowanie wirtualnym pojazdem w Monkey Racing jest proste jak drut. Samochód nabiera prędkość automatycznie, natomiast naszym celem jest jedynie skręcanie i korzystanie z power-upów. Wśród tych ostatnich dostępne są, między innymi, rakiety, przyspieszenia oraz tarcza ochronna.

Pod względem audiowizualnym, gra studia Crescent Moon Games nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Myślę jednak, że mniej wybredni gracze nie znajdą tu zbyt wielu powodów do tego, by sobie ponarzekać.