Mój Kalendarzyk – aplikacja dla nowoczesnych pań

5
3669

Czym jest kalendarzyk menstruacyjny i do czego służy, myślę, że nikomu nie muszę pisać. Kto ma wiedzieć, to wie, kto nie – pewnie go nie potrzebuje. Specjalne dla naszych Czytelniczek, które chciałby korzystać z fajnego programu do obliczania dni płodnych, a także zapisywania notatek dotyczącej okresu, postanowiłem przygotować prezentację aplikacji o nazwie Mój Kalendarzyk, którą pobrać można z Google Play całkowicie za darmo.

Zgodnie z tym, co pisałem we wstępie, Mój Kalendarzyk to mobilne narzędzie, pozwalające każdej kobiecie na zapisywanie informacji dotyczących okresu zwanego potocznie (szczególnie wśród panów) „czerwonym alarmem”. Apka jest bardzo kolorowa, przez co sprawia wrażenie bardzo dziecinnej. Dostępne w niej funkcje potrafią być jednak bardzo przydatne.

kal

Kiedy uruchamiamy program po raz pierwszy, musimy podać kilka podstawowych danych dotyczących naszego okresu menstruacyjnego. Podajemy ile dni trwa, co jaki czas się u nas pojawia, a także kiedy miał miejsce ostatni. Dla wygody użytkowniczek przygotowano nawet specjalny kalkulator pozwalający na obliczanie podanych przed chwilą danych.

Po wprowadzeniu wymaganych informacji możemy przejść do korzystania z opcji, jakie daje nam program. Przede wszystkim możemy zapisywać wszystko, co ważne na temat naszego okresu, czyli notować wszelkie objawy, przedterminowe występowania i tak dalej.

kal1

Ekran główny zawiera pięć przegródek (Dziennik, Wykresy, Kalendarz i tak dalej) oraz panel ze słodziutkim koteczkiem (zwierzaczka można zmienić!), który informuje nas o tym, ile dni mamy do rozpoczęcia kolejnego cyklu, a także podaje nam dane na temat najbliższego okresu płodności. Tak jak pisałem wcześniej, koteczek wygląda dość dziecinnie, jednak wszystko w menu jest bardzo przejrzyste. Nie zamierzam się w tej kwestii w ogóle czepiać.

Czy apka Mój Kalendarzyk jest funkcjonalna? Na to pytanie – co jet dość oczywiste – jest mi bardzo trudno odpowiedzieć. Wydaje mi się, że zawiera ona wszystko, co powinna. W dodatku dostępna jest całkowicie za darmo i obsługuje język polski. Moja żona z tego typu programów korzystać nie zamierza, ale jeśli Wasze mają odmienne zdanie na ten temat – z pewnością możecie jej opisywaną tutaj aplikację polecić. Chociażby do wypróbowania w praktyce.