Minecraft: Story Mode – przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda…

0
479

Nie trzeba było mnie zachęcać do zagrania w Minecraft: Story Mode tuż po premierze, ale zanim zabrałem się za testowanie wersji na Androida, „katowałem” tę, która została stworzona z myślą o konsolach nowej generacji. Na ostateczne wnioski przyjdzie jeszcze pora, ale bez wątpienia już teraz mogę powiedzieć, że ludzie z Telltale Games zdecydowanie trafili w mój gust i jestem przekonany, że podobne zdanie będzie miała większość z Was.

Minecraft przyzwyczaił nas do swobody działania. Możemy włączyć sobie tryb Survial lub Creative, a reszta zależy już tylko od nas. Chcemy budować drewniane domy? Żaden problem. Chcemy rąbać drzewa? Jeszcze lepiej! Jak zpewne wiecie, ma to swój niebywały urok, w którym zakochały się miliony graczy z całego świata. Minecraft: Story Mode to jednak zupełnie inne podejście do sześciennego, pikselowego hiciora.

Miałem szczerą nadzieję, że dzięki Minecraft: Story Mode dowiem się czegoś więcej na temat życiorysu Steve’a lub chociażby Endermana, ale twórcy opisywanej gierki zdecydowali się stworzyć zupełnie innego bohatera i to właśnie na nim tym razem skupia się akcja. Jak owy jegomość ma na imię? Jesse. Jego zadanie polega natomiast na odnalezieniu legendarnych członków Zakonu Kamienia.

Minecraft: Story Mode jest przygodówką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Co to oznacza dla gracza? Przede wszystkim to, że tym razem będzie musiał zapomnieć o skakaniu czy wielogodzinnym budowaniu. Zamiast tego powinien przygotować się na konwersacje, zwiedzanie różnych miejsc i ruszenie głową!

W Minecraft: Story Mode mamy do czynienia z pięcioma epizodami, ale zanim każdy z nich będzie dostępny dla Androidowców, minie jeszcze nieco czasu. Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że pierwszy z odcinków nie należy do wyjątkowo długich i pozostawia spory niedosyt.

Jak na moje oko, osoby odpowiedzialne za stworzenie Minecraft: Story Mode znakomicie się spisały. Przede wszystkim stworzyły ciekawą historię osadzoną w uniwersum Minecrafata. I choć sama rozgrywka znacząco różni się od tej klasycznej, można znaleźć w niej elementy (kilka outfitów oraz zadania, w których tworzymy różnorakie konstrukcje) nawiązujące do pierwowzoru.