Mandora – stwory, które rodzą się w ziemi

0
397

Gdy powiem Wam, że wyrywanie z ziemi nie roślinek, nie chwastów, a magicznych stworów z łodygami i liśćmi na głowach to naprawdę fajna sprawa, prawdopodobnie zaczniecie traktować mnie jak wariata. Mam jednak nadzieję, że pobierzecie na swoje urządzenia apkę o nazwie Mandora i przekonacie się o tym, że miałem stuprocentową rację, a w Waszych oczach będę kimś więcej, niż tylko gadającym od rzeczy recenzentem.

Pamiętacie jedną z części Harry’ego Pottera, w której na lekcjach zielarstwa czarodzieje z Hogwartu uczyli się o niemiłosiernie wrzeszczących stworkach mieszkających w ziemi? Jeżeli tak, na pewno w bohaterach gry Mandora znajdziecie wiele podobieństw do wspomnianych przeze mnie roślinnych zwierzaków.

Akcja produkcji stworzonej przez studio Rayark rozgrywa się w pewnej magicznej krainie, gdzie roi się od czarodziejskich przedmiotów oraz stworów. Jak to zwykle bywa, wśród tych drugich spotkać możemy nie tylko dobre, lecz także złe gatunki. Oczywiście, nasze zadanie sprowadza się do eliminowania tych gorszych i ratowania przyjaźniej do nas nastawionych. W jaki sposób? Już spieszę z wyjaśnieniami.

man

Mandora oferuje nam dwa tryby zabawy. W każdym z nich staramy się bić rekordy punktowe, a naszym największym wrogiem jest nieubłaganie lecący czas. Rezultat końcowy zależy w głównej mierze od tego, jak szybko uda nam się wyrwać dojrzałe „sadzonki”. Warto podkreślić określenie „dojrzałe”, gdyż jest ono bardzo istotne. Wszystko dlatego, że w opisywanej grze nie otrzymujemy premii za dopiero co urodzonych bohaterów albo takich, którzy ze starości zamienili się w… marchewkę.

Przy okazji pierwszego kontaktu z apką wszystko wydaje się nadto skomplikowane. Wprawdzie autorzy przygotowali krótki tekstowo-ilustracyjny tutorial, jednak nie przekonuje on nas w żadnym stopniu do tego, że jesteśmy gotowi do podjęcia wyzwania. Na szczęście, pierwsze – a do tego dość mylne – wrażenie mija dość szybko, dzięki czemu nie potrzebujemy wielu minut, aby brać się za śrubowanie rekordów.

man1

Mandora zachęca nas do połączenia swojego profilu w grze z Facebookiem. Dzięki temu możemy rywalizować ze swoimi znajomymi. I w zasadzie tylko tyle. Nie mamy tutaj do czynienia z limitem żyć, a jedynie power-upami. Te ostatnie możemy jedynie kupować. Nie dostajemy ich – jak w przypadku niektórych gier – za darmo od „znajomków” z internetu.

Pod względem wizualnym dzieło ludzi z Rayark potrafi zrobić bardzo pozytywne wrażenie. Bajkowa kraina, gdzie przebywają bohaterowie gry prezentuje się prześlicznie, a towarzyszące zabawie dźwięki… po prostu cud, miód!