Lord of the Rings: Legends – nudne życie w Sródziemiu

0
300

Wyraźnie widać, że w ostatnim czasie zapanowała moda na gry mobilne osadzone w świecie znanym z książek Tolkiena. Prawdopodobnie wpływ na to mają ekranizacje Hobbita, które – z tego co się orientuję – osiągają naprawdę niezłe wyniki oglądalności. Niestety, mimo że przepadam za Władcą Pierścieni i wszystkim, co związane jest z jego bohaterami, moja dzisiejsza recenzja dotycząca gry Lord of the Rings: Legends nie będzie do końca pozytywna. Dlaczego? Nie będę owijał w bawełnę – po prostu kilka razy przysnąłem przy wspomnianym tytule, a to zdecydowanie nie stawia go w najlepszym świetle.

Nie wiedziałem, czego spodziewać się po Lord of the Rings: Legends (pełny tytuł, czyli Legends of Middleearth, prawdopodobnie nie „zmieścił się” do Google Play). Frodo i jego przyjaciół miałem już okazję spotkać w karciankach oraz grach strategicznych, dlatego też to właśnie jednego z tych dwóch gatunków najbardziej oczekiwałem. Okazało się jednak, że opisywana w tym wpisie gierka to coś w rodzaju przygodówki z elementami strategii i RPG-a. Teoretycznie – mieszanka wybuchowa, która powinna się podobać. Niestety, tylko teoretycznie.

Gra rozpoczyna się od krótkiego wstępu. To dzięki niemu dowiadujemy się, że naszym celem w grze jest opanowanie nieciekawej sytuacji panującej w Śródziemiu. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, bo zainteresowani i tak to zrobią. Resztę natomiast na pewno zainteresuje bardziej rozgrywka i kilka związanych z nią faktów.

Lord of the Rings: Legends możemy wybrać jedną z czterech ras postaci. Najsilniejszy z dostępnych bohaterów jest elf, ale zgodnie z osobistymi preferencjami możemy zdecydować się też na krasnoluda, hobbita albo po prostu człowieka. Wszystkie słabe i mocne punkty danej osobistości wyświetlają się przed zatwierdzeniem wyboru, tak więc nie musimy martwić się tym, że podejmiemy niewłaściwą decyzję.

Rozgrywka pokrótce polega na przemierzaniu wirtualnych obszarów Śródziemia i niszczeniu napotkanych przez nas wrogów. Problem polega jednak na tym, że nasza rola tak naprawdę ogranicza się jedynie do oglądania walki i naciskania przycisku służącego do kontynuowania podróży. Dodatkowo, plansze co chwila się powtarzają, a to sprawia, że gracz zaczyna się nudzić jak na wykładach akademickich.

Prawdopodobnie autorzy Lord of the Rings: Legends zdali sobie sprawę z tego, że stworzona przez nich zabawa nie jest do końca porywająca, dlatego też postanowili ratować się elementami pobocznymi. W ten oto sposób powstały uprgade’y dla bohaterów, arena do walki z innymi graczami oraz codzienne bonusy dla tych, co grają systematycznie. Czy to pomaga? Niestety, tylko nieznacznie.

Ciężko pisać tutaj cokolwiek o grafice i dźwiękach. Ta pierwsza nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a dźwięki – cóż mogę powiedzieć, na pewno nie są tak dobre, jak soundtracki z filmów Petera Jacksona.