Looney Tunes Dash – łapać „kłólika”!

0
1078

Grałem już w całe mnóstwo runnerów, ale muszę przyznać, że brakowało mi produkcji takiej jak Looney Tunes Dash. Prawdopodobnie jeszcze nie mieliście okazji w nią zagrać, gdyż pojawiła się w sklepie Google Play stosunkowo niedawno. Myślę jednak, że po przeczytaniu mojej recenzji chętnie przypomnicie sobie kim jest królik Bugs i jego odwieczny rywal, Elmer Fudd.

Za stworzeniem opisywanej produkcji stoi znane studio Zynga. Z jednej strony jest to dobra wiadomość, gdyż dzieła popularnych twórców zazwyczaj są dłużej wspierane aktualizacjami i zdecydowanie mogą się pochwalić lepszą jakością wykonania od swojej konkurencji. Z drugiej strony nie można jednak zapominać o tym, iż amerykańska firma z San Francisco znana jest z tego, że tworzy gierki z milionem mikropłatności, a to już na pewno nie napawa optymizmem.

loon

Historia w grze Looney Tunes Dash opowiada nam o rozpoczęciu sezonu kłusowniczego, w którym można polować na króliki. Oczywiście, w ten oto sposób docieramy do znanego przez wszystkie dzieci Bugsa, który zajadając marchewki, bardzo lubi mówić do nas: „Co jest, doktorku?”. A skoro jest tutaj wyposażony w długie uszy bohater kreskówek, nie mogło zabraknąć Elmera. Tego na pewno kojarzycie głównie z faktu, iż nie potrafi wymawiać literki „r” i zawsze ma ze sobą broń.

Jak to w runnerach, w Looney Tunes Dash naszym jedynym zajęciem jest bieganie. W tym przypadku kierujemy królikiem Bugsem (później się to zmienia, ale myślę,że wszystko zdradzają Wam screeny) i staramy się robić wszystko, by unikać przeszkód i dotrzeć do mety. Celem naszej podróży jest zawsze norka, czyli po prostu dom kierowanego przez nas stworzenia. Jeśli natomiast chodzi o przeszkody, warto głównie wspomnieć o konarach drzew, beczkach z dynamitem oraz drewnianych skrzyniach.

loon1

Podczas gry zbieramy pieniążki, dzięki którym możemy sobie kupować power-upy. Nie wszystkie z nich dostępne są od samego początku, ale myślę, że nic się nie stanie, jeśli Wam zdradzę, że te trzy najbardziej podstawowe możemy sobie modyfikować od pierwszego levelu. Rzecz jasna, potrzebujemy do tego sporej ilości gotówki. A tej nie jest łatwo się dorobić. Od czego są jednak mikropłatności.

Zynga znana jest z tego, że uwielbia system free to play, dlatego też zbytnio się nie zdziwiłem, kiedy w sklepiku z wirtualnymi gadżetami zauważyłem w Looney Tunes Dash trzycyfrowe kwoty. Nie wydaje mi się – mimo wszystko – by korzystanie z nich było konieczne do tego, by bawić się dobrze. Na dodatki można sobie „uciułać” kasę bez problemu, a limit żyć… cóż, z nim to już chyba wszyscy potrafią sobie poradzić, prawda? 😉