Left in the Dark – mobilny „horror” rodem z Polski

0
361

Polskie studio Artifex Mundi nie produkuje horrorów – zarówno takich w postaci filmów, jak i aplikacji. Mimo to, w trakcie gry w Left in the Dark trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż towarzysząca rozgrywce fabuła jest czymś więcej niż tylko historią rodem z kryminałów. Nie ma co jednak zbyt wiele zdradzać Wam od samego początku. Możecie bowiem za bardzo się przerazić. Na szczęście, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Fabuła Left in the Dark opowiada nam o pewnej pani detektyw, która zostaje zatrudniona przy niecodziennym śledztwie toczącym się w małym, nadmorskim miasteczku. Sprawa dotyczy zaginionej załogi statku znalezionego kilka mil od głównego portu. Nikt nie ma pojęcia, gdzie mogli podziać się owi ludzie, ani także, kto lub co mogło zrobić im krzywdę. Oczywiście, zakończenia zdradzać Wam nie będę. Mam nadzieję, że sami zdecydujecie się na jego odkrycie i potraktujecie tę sprawę dosyć poważnie.

Wirtualna przygoda w grze rozpoczyna się w momencie, gdy pomysłowa śledcza dociera do gabinetu burmistrza. Dzięki pierwszej scence dowiadujemy się, iż zagadkowy statek został zabezpieczony i czeka na nasze przeszukanie, natomiast do naszej skrytki zostaje dodana lampa naftowa przydająca się w ciemniejszych zakamarkach.

Left in the Dark to przygodówka z gatunku hidden object. Nie tylko jednak szukanie przedmiotów jest tutaj ważne. Nasze zadanie polega także na odpowiednim dobieraniu sobie rozmówców oraz wyciągania wniosków z konwersacji. Musimy pamiętać też o przeczesywaniu nawet bardzo błahych miejscówek oraz zbieraniu wszystkiego, co rzuci nam się w oczy i zdecydowanie może się przydać.

Pod względem wizualnym produkcja prezentuje się bardzo dobrze. Nie jest to może horror w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale jestem przekonany, że miłośnicy kryminałów z nutką tajemniczości i mroczności nie będą mieli jakichkolwiek powodów do narzekań. No chyba że poza jednym – pełna wersja gry dostępna jest odpłatnie. Pobierając Left in the Dark musimy liczyć się więc z tym, że dowiemy się zakończenia dopiero po wydaniu kilku złotówek.

Co jeszcze warto dodać? Na pewno trzeba pochwalić ludzi z Artifex Mundi za to, że zdecydowali się na zastosowanie w grze kilku poziomów trudności oraz fakt, iż umożliwili tworzenie kilku profili graczy.