Lalaloopsy – różowa kraina z wieloma mini-grami

0
618

Szczerze powiedziawszy, nie kojarzę kreskówki Lalaloopsy. Być może dlatego, że jestem za stary albo zbyt młody, aby w ogóle o niej pamiętać. Nowa mobilna gierka o różowej lalce to jednak wyjątkowo dobra propozycja dla najmłodszych użytkowników smartfonów. I właśnie dlatego postanowiłem dzisiaj o niej napisać.

Lalaloopsy zdecydowanie wyróżnia się na tle nowości dostępnych w Google Play. Przede wszystkim ikonką, która przedstawia ładną, aczkolwiek oryginalną, lalkę na różowym tle. Jak pewnie się tego domyślacie, jaskrawych kolorów jest w tej gierce cała masa. Podobnie zresztą jak oferowanych mini zabaw, pozwalających na naprawdę miłe spędzenie wolnego czasu.

Przy uruchamianiu apki wybieramy jedną z kilku dostępnych głównych bohaterek. Samouczek – niestety – nie pozostawia nam jakiegokolwiek wyboru i musimy robić wszystko w taki sposób, jak to zostało zaplanowane. Oczywiście, później dostajemy już możliwość zmiany kierowanej postaci czy też posiadanych przez nią sukienek, koron czy bucików.

Na pewno dziewczynkom grającym w Lalaloopsy możliwość personalizacji wirtualnej osóbki bardzo się spodoba. Mam jednak nadzieję, że pozytywnie zareagują one przede wszystkim na dostępne w grze mini-zabawy, których – według mnie – jest naprawdę wystarczająco dużo. Szkoda tylko tego, że po piętnastu rozgrywkach tracimy wszystkie wirtualne serduszka i musimy czekać na ich regenerację.

Bądźmy szczerzy, jeżeli skończyliście już piętnaście lat (albo nawet jeszcze mniej), Lalaloopsy  nie będzie dla Was żadnym wyzwaniem. Układanka match-3, zręcznościówka polegająca na lataniu balonem czy też szybka zabawa w odbijanie mobilnej piłki stworzone zostały z myślą o dzieciach, dlatego ich poziom trudności do najwyższych nie należy. Pamiętajcie więc, by nie dobierać się do tej gry, jeśli Wasze pociechy pracują nad „super rekordami” przez całe dnie. Możecie w ten sposób dać im do zrozumienia, że są wyjątkowo słabe.

Poza wspomnianym wcześniej limitem żyć, minusem Lalaloopsy są również mikropłatności. Nie jest ich jakoś bardzo wiele, ale na pewno dzieci będą robiły wszystko, by zachęcić rodziców do kupienia nowej wirtualnej sukienki czy bucików. Moim zdaniem, to nic innego jak żerowanie na dzieciach i strasznie mi się to nie podoba.