Kung Fu Moya – produkcja widmo i bakteria, która zabija… pałeczkami [VIDEO]

0
399

Kilka dni temu, zupełnie przypadkowo, natrafiłem w Google Play na grę o nazwie Kung Fu Moya. Mimo że liczy sobie ona blisko dwa miesiące, została pobrana dopiero kilkaset razy. Nie miałem wątpliwości, iż będę musiał apkę przetestować i ewentualnie podrzucić Wam kolejnego jeszcze nieodkrytego hiciora. Pobrałem więc grę i wziąłem się ostro do roboty. Ku mojemu zdziwieniu… w żaden sposób nie mogłem znaleźć apki w desktopowej wersji Google Play. Czyżby pierwsza w historii Androida produkcja widmo?

Główny bohater Kung Fu Moya jest bakterią wyposażoną w jedno oko, która posiada umiejętność zabijania wrogów za pomocą pałeczek do jedzenia. Co musimy w grze robić? Myślę, że jest to dość oczywiste. Chodzi głównie o eliminowanie nieprzyjaciół w taki sposób, byśmy zebrali wszystkie występujące na planszy woreczki ze złotem. Wydaje się łatwe? Być może, ale muszę Wam wspomnieć o jeszcze jednym mankamencie…

moya

Za każdym razem gdy trafiamy pałeczkami przeciwnika, nasze narzędzie zbrodni zatrzymuje się w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą stał nasz wróg. To właśnie z tej lokalizacji przychodzi nam oddać kolejny strzał. Popełniając jeden błąd, skazujemy się na rozpoczęcie rozgrywki od nowa. Musimy również pamiętać o tym, że po wykonaniu zadania pałeczki muszą trafić do głównego bohatera.

Przeszkadzajkami w grze są przede wszystkich bambusy. Umiejscowione są one w takich miejscach i pod takim kątem, by jak najbardziej utrudnić nam życie. Zmuszają nas także do obmyślania odpowiedniej strategii i niepodejmowania pochopnych decyzji.

moya1

Kung Fu Moya dostępnych mamy kilkadziesiąt poziomów usytuowanych w trzech rozdziałach. Do odblokowania drugiego i trzeciego zbioru leveli potrzebujemy odpowiedniej ilości gwiazdek uzyskiwanych na koniec każdej planszy.

Sterowanie w grze opiera się na przeciąganiu palcem po ekranie w podobny sposób, jak ma to miejsce z procą w Angry Birdsach. W tym przypadku nie jest to do końca dobre rozwiązanie, bowiem elementy plansz są na tyle małe, że bardzo często zasłania się je koniuszkami palców.

Graficznie – moim zdaniem –  Kung Fu Moya to bardzo udana produkcja. Wszystko w niej jest barwne i pozbawione większych nieścisłości. Tym bardziej dziwię się, dlaczego tak mało osób do tej pory zdecydowało się na jej pobranie.