Knight Strike – bajka o robocie, który został… rycerzem

0
574

Czy w Waszym mniemaniu rycerzem może być tylko i wyłącznie umięśniony, przystojny facet, który od małego był wychowywany, aby służyć swojemu panu? Jeżeli tak, gra Knight Strike powinna zmienić tok Waszego rozumowania i pokazać, że w roli dzielnych wojowników w zbroi świetnie radzą sobie również mechaniczne roboty.

Knight Strike łączy ze sobą obrazy dwóch różniących się od siebie światów. Akcja produkcji toczy się w wirtualnym miasteczku zbudowanym na średniowieczny wzór, gdzie nie brakuje drewnianych budynków i wysokich murów obronnych. Głowni bohaterowie to jednak w tym wypadku nie ludzie, lecz futurystycznie wyglądające roboty.

Fabularno-wizualna mieszanka sprawdza się w opisywanej grze znakomicie. Muszę przyznać, że początkowo łączenie spraw robotów z dosyć prymitywną codziennością średniowiecznych rycerzy wydawało mi się śmieszne. Szybko przekonałem się jednak, że wcielenie się w chodzący cud nowoczesnej technologii i rozprawianie się z nieprzyjaciółmi w dalekiej przeszłości to przednia zabawa.

xpox

Tak jak już pisałem, w Knight Strike kierujemy poczynaniami nowoczesnego rycerza. Nasze zadanie polega tu na niszczeniu wszystkich wrogów, jacy staną na naszej drodze i zarabianiu wirtualnych pieniążków oraz – rzecz jasna – punktów. Im dłużej udaje nam się utrzymać przy życiu naszego mechanicznego przyjaciela, tym więcej pracy mamy do wykonania.

Z racji tego, że robot – jak wiadomo – nie jest człowiekiem, posiada więcej niż tylko jedno życie. Mimo to po czterech przegrzaniach nie jest w stanie kontynuować swoich podbojów, dlatego też nie można za bardzo go przemęczać i narażać na silne ciosy ze strony mniej lub bardziej groźnych przeciwników.

xpox1

Autorzy Knight Strike przygotowali dla nas sklepik, gdzie możemy kupować nowe bronie oraz ulepszać umiejętności rycerza. Niestety, modyfikowanie statystyk jest tak naprawdę jedyną rzeczą, która powstrzymuje nas od odinstalowania gry. Nie mamy bowiem tutaj ani masy plansz do przejścia, ani nawet trybu online. Wszystko sprowadza się jedynie do śrubowania rekordów i wydawania kasy na różne duperele.

Obecnie apka oferuje zaledwie dwie areny. Uważam, że jest to zdecydowanie za mało, aby nazwać tę grę dobrą propozycją na długie godziny. Nie polepsza jej sytuacji nawet dział z pomysłowymi modyfikacjami, które – według mnie – jedynie psują zabawę, zamiast cokolwiek zmieniać w niej na lepsze.