Jumpy Cat Rafting – wiosłuj, kocie, wiosłuj! [VIDEO]

0
406

Nadeszła wreszcie upragniona sobota. Każdy z Was pewnie dopiero co wywlekł się z łóżka i wziął się za wspólne śniadanie z rodziną. Sam nie lubię z samego rańca w weekend zajmować się czymkolwiek, co mogłoby zbyt nadwyrężyć mój przepracowany mózg. Właśnie dlatego na dobry początek dwudniowego odpoczynku przygotowałem dla Was recenzję gry, która przydaje się głównie… na kilkuminutowych posiedzeniach na łazienkowym tronie i nie wymaga od nas zbytniego myślenia.

Głównym bohaterem produkcji Jumpy Cat Rafting jest sympatycznie wyglądający kociak o białej sierści. Wspomniany futrzak pewnego dnia postanowił napompować ponton, wziąć ze sobą parę wioseł i wyruszyć w niezapomnianą przygodę. Celem numer jeden w grze jest towarzyszyć czworonogowi w tej wodnej przeprawie i starać się, by zbyt szybko nie musiał zamoczyć się z lodowatej wodzie.

cat

W apce nie mamy do przejścia kilkudziesięciu plansz. Staramy się jedynie śrubować własne rekordy, które wyrażone są w liczbie bramek, przez jakie udało nam się przepłynąć. Osiągnięcie dobrego rezultatu jest trudne przede wszystkim ze względu na występujące wokół kociaka przeszkody takie jak skały czy wiry wodne, które nie sprawiają, że ponton się rozwala, lecz w znacznym stopniu go wyhamowują.

Sterowanie w grze ogranicza się do dotykania ekranu z prawej bądź lewej strony, w zależności od tego, jaki kierunek podróży obraliśmy dla naszego bohatera. System w praktyce sprawdza się bardzo dobrze, choć – niestety – bardzo sprzyja pomyłkowemu naciskaniu na banery reklamowe.

cat1

Jumpy Cat Rafting jest darmową apką (, tak więc nikogo zbytnio nie powinien zdziwić fakt, iż jej autorzy starają się jakoś zarobić. Mimo to uważam, że powinni lepiej przemyśleć umiejscowienie banerów, a to dlatego, że przeszkadzają w rozgrywce do tego stopnia, iż czasem nie wiemy, czy nasz kot jeszcze żyje, czy już nie.

Synchronizując grę ze swoim kontem Google’a, możemy liczyć na wgląd do globalnego rankingu wyników, a także osiągnięć do wykonania. Zadania poboczne jakoś w tej grze za bardzo mnie nie wciągnęły, jednak cały czas, kiedy tylko udaję się do kibelka, wirtualny, pikselowy kotek idzie ze mną 😉