Jumping Fish – jedna ryba, a tak wiele niebezpieczeństw

0
563

Ketchapp nie kazał zbyt długo czekać na swoją nową grę. Jumping Fish, bo o tej produkcji mowa, to kolejna prosta zręcznościówka tego studia, opowiadająca równie nieskomplikowaną historię. Jeżeli lubicie pomagać rybkom, albo generalnie zwierzętom, zdecydowanie możecie się tutaj przydać!

Historia głównych bohaterów Jumping Fish nie do końca jest jasna. Z obserwacji wynika jedynie to, że wszystkie występujące tu stworzenia znalazły się w wodzie pełnej bomb. I jak pewnie każdy z Was już się tego domyślił – naszym celem jest unikanie pułapek i jak najdłuższe utrzymanie przy życiu wirtualnej ryby.

jumping

Na samym początku do wyboru mamy tylko jedno stworzenie, jednak zbierane przez nas gwiazdki pozwalają na kupowanie kolejnych. Trzeba przyznać, że pod względem dodatków ludzie z Ketchapp przeszli samych siebie, gdyż stworzyli kilkadziesiąt bohaterów o zupełnie różnych wyglądach i imionach. Szkoda może tylko tego, że cechy zewnętrzne nie idą w parze z jakimikolwiek zdolnościami specjalnymi, ale i bez tego jest całkiem nieźle.

Sterowanie w Jumping Fish jest proste jak drut, bo opiera się tylko na wykorzystywaniu jednego palca. Kiedy chcemy, by ryba wynurzyła się z wody albo do niej zanurkowała, po prostu dotykamy ekranu. Nic więcej robić nie musimy. Prawda, że nieskomplikowane?

jumping1

Wygląd produkcji absolutnie mnie nie zaskoczył. Twórcy Jumping Fish to naprawdę zdolni, młodzi ludzie, którzy potrafią stworzyć prostą zręcznościówkę o dobrze prezentującym się otoczeniu bohaterów. Ci, którzy nie wierzą mi na słowo, muszą bez dwóch zdań uważnie przyjrzeć się screenom. Widać na nich najlepiej, że opisywana tu apka ma wszystko, co mieć powinna.

Największą bolączką gier od Ketchapp są wyświetlające się reklamy i – niestety – w tej kwestii Jumping Fish nie odbiega od swoich mobilnych braci i sióstr. Oczywiście, istnieje opcja usunięcia męczących bannerów za nieco ponad 8 złotych. Pytanie tylko, czy to niezbyt wiele, biorąc pod uwagę, że bohaterka tego wpisu to typowa pięciominutówka, o której większość z nas pewnie zapomni pod koniec tego tygodnia.