Hungry Bunny – polski przyjaciel kultowego Froggera [VIDEO]

0
566

Frogger to kultowa gra, o której słyszeli zapewne niemal wszyscy. Jeżeli bardzo lubiliście niegdyś spędzać czas z produkcją studia Konami, nie uwierzę, kiedy powiecie mi, że nie przypadła Wam do gustu polska produkcja o nazwie Hungry Bunny. Co królik może mieć wspólnego z wirtualną żabą, której narodziny miały miejsce w latach 80. ubiegłego wieku? Czytajcie dalej, a wszystkiego się dowiecie.

Ekipa ze studia Macaque na potrzeby swojej gierki stworzyła pewnego sympatycznego królika. Nie wiemy, czy zna on Bugsa z kreskówek Looney Tunes, jednak od początku informowani jesteśmy o tym, że uwielbia on marchewki. Te natomiast gdzieś się zapodziały, co zmusza nas do ruszenia przed siebie i znalezienia zgub. Zadanie proste nie jest, ale miłośnikom Froggera na pewno i tak bardzo się spodoba.

hungry

W grze Hungry Bunny w chwili obecnej dostępne mamy trzy rozdziały. W każdym z nich czeka na nas ponad dwadzieścia poziomów do ukończenia. Największą notą z możliwych są trzy gwiazdki, ale już uzyskanie jednej pozwala nam na zdobycie dostępu do kolejnej planszy. Z odblokowaniem zbiorów leveli już tak prosto nie jest, gdyż potrzeba do tego konkretnej liczby monet, a te zdobywa się na dwa sposoby – albo sumienną pracą, albo korzystając z mikropłatności.

Aby ukończyć dany etap, musimy dostać się do dużej marchewki umieszczonej na samej górze ekranu. W osiągnięciu celu przeszkadzają nam głównie inne wirtualne zwierzaki oraz niebieściutka rzeka znajdująca się zazwyczaj w bardzo niewygodnym miejscu.

Sprawa do wytłumaczenia jest prosta – trzeba unikać przeciwników, skakać między płynącymi konarami i zbierać porozrzucane po drodze gwiazdki. Im szybciej uda się to zrobić, tym lepiej, choć i tak liczą się tutaj przede wszystkim pięcioramienne symbole.

hungry1

Tak jak pisałem, w Hungry Bunny dostępne mamy mikropłatności. Szczerze powiedziawszy, dają one niewiele, bo jedynie określoną liczbę złotych monet. Jeżeli jednak chcemy w jakiś sposób zrewanżować się twórcom za trud, jaki włożyli w swoje mobilne dzieło, na pewno powinniśmy kupić sobie symboliczną kwotę wirtualnych pieniędzy. Trzy złote czy nieco więcej to sumy raczej niewielkie, ale naprawdę potrafią zmotywować do dalszej pracy.

Nie ma co pisać o sterowaniu, ponieważ w przypadku opisywanej gry opiera się ono tylko na dotykaniu ekranu w wybranym przez nas miejscu. Jeśli chodzi o dźwięki czy grafikę, powiem tak – moim zdaniem, nie można mieć do nich większych zarzutów. Spełniają swoją rolę i tak powinno być!