Horde Conquer – naelektryzowana panda i jej wikingowy przyjaciel

0
524

Czy gry strategiczne w dzisiejszych czasach potrafią jeszcze czymkolwiek zaskoczyć? Wydaje się, że niekoniecznie. Jeżeli jednak tego typu produkcje są czymś, co lubicie najbardziej, nie ma sensu, abyście wszystkie swoje wolne godziny spędzali z jedną z nich. Szczególnie, że w Google Play jest cała masa fajnych apek tego typu, wśród których znaleźć można opisywany w tym wpisie Horde Conquer.

Miejscówka, w której rozgrywa się akcja Horde Conquer, to na pozór zwykła bajkowa kraina. Pierwsze wrażenie bardzo szybko okazuje się złudne, gdyż animacje towarzyszące naszemu pierwszemu spotkaniu z grą dają nam jasno do zrozumienia, że widziany na ekranie świat zamieszkiwany jest przez wielu zdolnych wojowników, którzy zostali zaatakowani przez… dziwne ryby albo coś co je przypomina.

Każdy użytkownik gry posiada swoje własne wirtualne miasteczko. Musi się nim opiekować, ale głównie robi to nie ze względu na swoje polityczne ambicje, lecz przede wszystkim, aby pomóc wspomnianym wyżej śmiałkom w walce z ich odwiecznymi rywalami. Na dobry początek do naszej dyspozycji oddany zostaje wiking z potężnym młotem, ale chwilę później system samouczkowy zachęca nas do rekrutacji kolejnego bohatera, który w moim przypadku okazał się być… pandą.

Mimo że w Horde Conquer stawianie nowych budowli i powiększanie naszych wpływów w przeróżnych miejscach jest bardzo istotną kwestią, najważniejsze bez dwóch zdań są tutaj walki. Te odbywają się nie w systemie jeden na jednego, lecz grupa na grupę. O ile na początku przede wszystkim przychodzi nam walczyć dwoma osobnikami i zabijać podobną liczbę wrogów, z czasem sytuacja ta ulega poważnym zmianom,

W walce nie bierzemy udziału w sposób bezpośredni. Co to oznacza? Ano, że wszystkie ruchy przed starciem wykonywane są przez nas, ale kiedy już klikniemy przycisk „Fight” nic nie jesteśmy w stanie zrobić, czyli pozostaje nam czekać czy uda się naszym podopiecznym zwyciężyć, czy też będą musieli pogodzić się z porażką.

Po każdym pojedynku zakończonym sukcesem zdobywamy skrzynie. Zawierają one zazwyczaj różnego rodzaju kamyki, które wydają się mało istotne, jednak mają tak naprawdę ogromny wpływ na rozwój naszych postaci. To bowiem właśnie dzięki nim ulepsza się bronie, a co za tym idzie zwiększa DPS i tak dalej.

Oczywiście, Horde Conquer – jak większość tego typu gierek – oferuje nam tryb Multiplayer, czyli możliwość rywalizowania z innymi graczami. Nie jest on co prawda jakoś bardzo rozbudowany, ale na pewno jego obecność niektórych z Was porządnie ucieszy.

Audiowizualnie apka z tego wpisu nie wyróżnia się niczym szczególnym. I choć na tle konkurencji także jakoś specjalnie dobrze nie wypada pod tym względem, zdecydowanie jest godna uwagi. Dlaczego? Bo nie ma w niej miejsca na zbyt wiele udziwnień, a więc jest tylko to, co pozwala na dobrą zabawę. Jednym słowem – znakomicie!