HeyZombie – zobaczycie, król zrobi porządek z zombiakami!

0
377

Wykrzyczcie głośno „Hej, zombie!” i weźcie się za eliminację wrogo nastawionych umarlaków. Tym razem nie zrobicie tego, kierując odważnym żołnierzem postury Arnolda Schwarzeneggera, lecz zwykłym, szarych królem z koroną na głowie.

Co to za pomysł, by samego króla wysyłać na pole walki? Widocznie większość pikselowych ludzi straciło życie na rzecz zombie, a władca jest ostatnią deską ratunku. Szacunek należy mu się za to, że nie złożył broni, natomiast wziął do ręki ogromny młot i ruszył na polowanie. Brzmi to wszystko dość zwariowanie? I dobrze, bo właśnie taka jest produkcja HeyZombie.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy opisywana apka jest RPG-em czy grą strategiczną. Z jednej strony cały czas ulepszamy wojowników, modyfikujemy ich umiejętności i dodajemy nowe, ale z drugiej – bierzemy udział w walkach, gdzie liczy się coś więcej niż siła. Przede wszystkim trzeba umieć prowadzić roszady wśród podwładnych i – rzecz jasna – nie dać się zabić.

HeyZombie daje nam okazję do sprawdzenia się w dwóch trybach rozgrywki. Dungeon to taki endless, gdzie zabijamy wrogów i zarabiamy diamenty, natomiast Scenario to kampania podzielona na plansze, w której z biegiem czasu robi się coraz trudniej.

Gdybyście szukali czegoś na kilka wolnych chwil, na pewno poleciłbym Wam HeyZombie. Nie powierzyłbym jednak tej produkcji wielu godzin spędzonych w pociągu czy innych miejscach. Samo upgrade’owanie umiejętności i niszczenie napotkanych przeciwników to zdecydowanie za mało, by wciągnąć na dłużej bardziej wymagającego (czy doświadczonego) gracza.

Nie jestem przekonany, czy mikropłatności w HeyZombie są tylko mało istotnym dodatkiem. Po spędzeniu kilkudziesięciu minut z tą grą miałem wrażenie, że za chwilę dojdę do momentu, w którym bez wydawania prawdziwej kasy nie będę mógł posunąć się do przodu. Dobrze, dobrze, można bawić się w monotonne zbieranie pieniążków w łatwiejszych poziomach, ale kogo to w ogóle kręci?

Pomijając niektóre wady, HeyZombie bardzo dobrze się prezentuje. Pikselowa grafika idealnie pasuje, a dźwięki – chociaż staroświeckie i przynudzające – nie są zbyt męczące nawet po kilku chwilach.