Hero Run – klony, wszędzie klony…

0
438

Testuję dla Was naprawdę ogromną ilość produkcji mobilnych. Jak zapewne zauważyliście, staram się nie wspominać o tych aplikacjach, które nadają się tylko i wyłącznie do ostrego skrytykowania. Czasem jednak nie mogę się powstrzymać. I to nie jedynie dlatego, że mam w sobie duszę malkontenta. Nie, po prostu chcę Was ustrzec przed zmarnowaniem kilku minut życia na grę w coś takiego jak chociażby Hero Run.

Hero Run przychodzi nam wcielić się w postać buldoga, który siedzi w kiciu. Pewnego dnia nasz bohater wchodzi w posiadanie plecaka odrzutowego i postanawia wyparować z miejsca, gdzie przesiaduje już od kilku ładnych lat. Oczywiście – jak to zwykle w tego typu grach – jego misja (bez względu na nasze umiejętności) zawsze kończy się niepowodzeniem. Liczą się tutaj jednak przede wszystkim nasze starania.

hero

Kojarzycie Jetpack Joyride? W takim razie o rozgrywce nie będę musiał zbyt wiele pisać. Jest ona bowiem niemal taka sama, jak w przypadku apki wspomnianej przed chwilą. Pomagamy pieskowi lecieć do przodu, unikając przy tym laserowych przeszkadzajek, zbliżających się w naszym kierunku rakiet oraz chodzących po powierzchni ziemi strażników więziennych.

W grze musimy postarać się zdobyć jak najlepszy rezultat dystansowy. Nie bez znaczenia są tu także monety, o których już pisałem. Co możemy dzięki nim kupić? Możliwości jest sporo. Zdecydować się możemy na ciuchy, zmianę bohatera, nowe jestpacki, a także power upy, ułatwiające nieco rozgrywkę.

Ceny w wirtualnym sklepie przygotowanym w Hero Run nie należą do najniższych. Pewnie dlatego, że dużą ilość pieniążków możemy zdobyć za pobieranie wyznaczonych w grze apek. Albo mikropłatności, albo coś takiego. Do tego już raczej trzeba przywyknąć, że obecnie ciężką pracą nie jest łatwo cokolwiek osiągnąć.

Podejrzewam, że nie miałbym wielu zastrzeżeń do Hero Run, gdyby gra na każdym kroku nie udowadniała, że jest klonem. I to klonem bardzo nieudanym graficznie. O ile Jetpack Joyride wygląda naprawdę fajnie, to tutaj pod względem estetycznym jest dużo, dużo gorzej. Nie mowa tu tylko o wkurzających reklamach, lecz samym menu czy przygotowanych planszach.