Help Me Jack: Atomic Adventure – zmutowany świat i budki-teleporty

0
578

Siekanie przeciwników za pomocą ostrych broni takich jak miecze lub maczety wydaje się być domeną głównie RPG-ów, których akcja rozgrywa się w świecie pełnym elfów lub starożytnych rycerzy. Gra o nazwie Help Me Jack: Atomic Adventure pokazuje jednak, że standardowe rozwiązania świetnie spisują się również w mniej konwencjonalnych tytułach. Nawet takich, gdzie na porządku dziennym są teleportujące budki telefoniczne oraz zmutowane chomiko-szczury.

Produkcja z tego wpisu ukazuje nam wizję świata, w którym niemal wszystkie istoty zostały zmutowane. Krowy połączyły się z królikami, psy stały się swego rodzaju dzikusami w maskach, a ludzie… większość z nich po prostu przestała istnieć, ale niektórzy przetrwali i postanowili spróbować opanować całą tę beznadzieją sytuację. To, czy im się to powiedziecie, zależy głównie od nas, ponieważ to my mamy kierować poczynaniami jednego z nich.

W postapokaliptycznych gierkach zazwyczaj wszystkie misje wykonujemy, korzystając z umiejętności posiadanych przez wyborowych strzelców wyposażonych w dobrej jakości karabiny, pistolety, a nawet wyrzutnie rakietowe. Teoretycznie w Help Me Jack: Atomic Adventure jest podobnie, ale profesja zwana shooterem dostępna jest dopiero po ukończeniu piątego poziomu z drugiego rozdziału. Wcześniej skorzystać możemy jedynie z usług warriora, czyli wojownika przypominającego bardziej bohatera RPG-a, niż gry o mutacjach, wirusach i innych.

Do przejścia mamy w Help Me Jack: Atomic Adventure ponad 200 poziomów, które osadzone są w różnych miejscach naszego globu. Plansze mają zupełnie inna konstrukcję, a od czasu do czasu posiadają też różniący się od siebie wygląd. Nie ma tu zatem mowy o typowej nudzie, bo tak naprawdę zawsze jest co robić. Szczególnie, że poza standardowym trybem twórcy tej gry przygotowali też, między innymi, wirtualne areny do pojedynków.

Podczas zabijania zmutowanych zwierząt i innych stworów, które z jednej strony wyglądają nieco śmiesznie, a z drugiej przerażająco, nie zdobywamy pieniążków. Tutaj liczy się głównie czysta energia, której symbolem jest błyskawica, oraz diamenty. Myślę, że nikomu z Was nie trzeba pisać, jak wyglądają te ostatnie błyskotki. Domyślacie się pewnie też, iż są one bardzo ważne i można kupować je również za prawdziwe pieniądze.

Rozgrywka oferowana w Help Me Jack: Atomic Adventure jest trochę taka, jak w RPG-ach. Zdobywamy tutaj w końcu punkty doświadczenia i możemy ulepszać posiadane przez siebie rzeczy. Niestety, gra ma dwie poważne wady. Po pierwsze, nakłada się w niej na nas limit żyć. I po drugie – zdarzają jej się małe „zawieszki”, a czasem nawet błędy wyrzucające nas do ekranu głównego.

Czy do grafiki można się w tym przypadku w jakikolwiek sposób przyczepić? No chyba sobie żartujecie! Moim zdaniem, Help Me Jack: Atomic Adventure prezentuje się świetnie. A jak dodamy jeszcze do tego naprawdę klimatyczne dźwięki. Po prostu – cud, miód. Co tu pisać więcej?