Hare In The Hat – zając w kapeluszu? Nie, w klatce

0
469

Magiczna sztuczka polegająca na wyciąganiu zwierzęcia z cylindra jest bardzo lubiana przez publiczność. Gra Hare In The Hat pokazuje jednak, że nawet tak błaha sprawa skrywa pewne tajemnice. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, czytajcie dalej i pamiętajcie – iluzjoniści nie są tak mili, jak to się wydaje!

Hare In The Hat to nic innego jak przygodówka z gatunku point and click. Naszym zadaniem jest tutaj odwiedzanie różnych miejsc mobilnego świata, zbieranie przedmiotów i ratowanie więzionych w klatach zwierzaków, a mówiąc dokładniej – słodkich, białych zajęcy. O ile zazwyczaj w podobnych produkcjach prowadzimy wiele konwersacji, tutaj sprawa ma się nieco inaczej, gdyż działamy w ukryciu przed złym czarodziejem, albo jak kto woli – iluzjonistą.

hare

Nie będę ukrywał, że średnio przepadam za produkcjami, w których jedynym zajęciem jest szukanie wirtualnych rzeczy i wykorzystywanie ich w odpowiednich sytuacjach. W przypadku Hare In The Hat muszę jednak bardziej pochwalić grę, niż ją skarcić. Dlaczego? Bo nie jest to taka standardowa przygodówka, lecz coś w rodzaju łamigłówki.

W każdej planszy przygotowanej dla nas w grze do realizacji celu potrzebujemy nie tylko sprawnego oka, lecz również dobrze pracującej głowy. Już pierwszy etap daje nam okazję do tego, by rozruszać szare komórki w trakcie układania puzzli, przemieszczania kół czy też majstrowania przy odbiorniku radiowym. Oczywiście, to tylko przykłady, ale szczegółami raczej nie ma sensu zawracać sobie głowy, bo mogą jedynie popsuć całą zabawę.

Choć za produkcją Hare In The Hat nie stoi jakieś bardzo znane studio, moim zdaniem gierka prezentuje się wyjątkowo dobrze. Oczywiście, nie wszystko jest w niej idealne i zdarza się od czasu do czasu natrafić na jakiś graficzny zgrzyt, ale nie są to na tyle istotne rzeczy, aby mogły zaważyć o mojej opinii na temat opisywanej przygodówki.

Gra z tego wpisu występuje w Google Play w dwóch wersjach. Pierwsza jest bezpłatna, natomiast druga kosztuje niecałe pięć złotych. Jeżeli uważacie, że jesteście w stanie wytrzymać z ciągle wyświetlającymi się reklamami, zacznijcie od wariantu numer jeden.