Garfield: Survival of Fattest – nie uwierzycie, Garfield przechodzi na dietę!

0
391

Gdybyście mieli grubaśnego, rudego kocura, co byście zrobili? Prawdopodobnie wysłalibyście go na obóz dietetyczny, zabraniając tym samym beztroskiego leżakowania i jedzenia „śmieciowego” jedzenia. Nie uwierzycie, ale właśnie to uczynił kochany Jon, czyli pańcio popularnego Garfielda. Jeżeli jesteście ciekawi jak skończy się ta historia, zagrajcie w Garfield: Survival of Fattest.

Trzeba być z lekka niespełna rozumu, by uwierzyć Garfieldowi, a tym bardziej w jego zdrową przemianę. Oczywiście, koteł, jak to koteł nie ma wyjścia i musi jechać razem ze swoim panem. Nikt jednak nie powiedział, że nie może na dietetycznych „wakacjach” zaszaleć czy jak kto woli – przytyć. Rzecz jasna, właśnie nad tym w Garfield: Survival of Fattest pracujemy. A czego się spodziewaliście, co?

Na wirtualnym terenie dostępnym w Garfield: Survival of Fattest na początku stawiamy namiot, budujemy studnię i jabłonkę. Jest to dla nas swego rodzaju survivalowy niezbędnik, który z biegiem czasu poszerzamy. Wystarczy jedno kliknięcie, by kot zjadł wskazany przez nas przysmak, ale trzeba naprawdę wielu takich akcji, by waga pękła pod naszym bohaterem.

Celem na dany dzień jest zjedzenie co najmniej 50 kilokalorii. Parę jabłek czy pomarańczy wystarcza, ale przecież jedzenie owoców to żadna frajda dla Garfielda. Na szczęście, zarabiając mobilną walutę, możemy wzbogacać obóz o stoiska z pizzą oraz innymi niekoniecznie zdrowymi potrawami. Pozwala to nam na przekształcenie dietetycznego raju w krainę pełną fast foodów, a przecież to jest właśnie to, do czego dążymy!

Bardzo ważne w Garfield: Survival of Fattest jest wykonywanie questów. Jon czy Oddie mają zupełnie inne potrzeby, dlatego musimy robić dla nich coś całkowicie innego. Niestety, stawianie niektórych budowli zajmuje wiele godzin, a więc po pewnym czasie nasza rola w grze ogranicza się w zasadzie do kilku wejść dziennie.

Lubię produkcje z rudym obżartuchem, ale Garfield: Survival of Fattest z jednego prostego powodu na razie nie pozostanie w moim smartfonie: gra niemalże cały czas się wyłącza, przycina albo dzieją się z nią inne, nieprzyjemne rzeczy. Szkoda, bo sam pomysł i rozgrywka naprawdę są fajne!