Galaxy Bowling – kręgle pod wieloma postaciami

0
434

Zawsze wydawało mi się, że w kręgle można grać tylko w jeden sposób. Dzięki grze o nazwie Galaxy Bowling przekonałem się jednak, że jest zupełnie inaczej, bo możliwości jest naprawdę wiele. Niestety, to jedna z nielicznych pochwał, jakie będziecie mogli przeczytać w tym wpisie.

Nie będę owijał w bawełnę: Galaxy Bowling nie przypadło mi do gustu pod wieloma względami. Zacznijmy od grafiki. Moim zdaniem, nie prezentuje się ona wyjątkowo słabo, jednak z pewnością mogłaby wyglądać znacznie lepiej, biorąc pod uwagę możliwości współczesnego świata. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie każdy zwraca baczną uwagę na czysto wizualne aspekty, dlatego też za chwilę… wspomnę o innej istotnej wadzie.

Zanim jednak przejdziemy do negatywów, warto poświęcić chwilę nieco bardziej przyjemnym stronom Galaxy Bowling. Na plus zasługuje tutaj bez wątpienia liczba kul, jakie mamy do wybrania i odblokowania. Największą zaletą są jednak – mimo wszystko – tryby zabawy, które pozwalają spojrzeć na kręgle w nieco mniej tradycyjny sposób.

Oczywiście, w Galaxy Bowling króluje tradycyjna forma, ale nie zabrakło też takich nieco bardziej zmodyfikowanych. Mamy, na przykład, zabawę, w której rzucamy małymi kulami w duże kręgle albo też dostajemy okazję do tego, by zbijać elementy zrobione z cięższych materiałów. Dodatkowych rozgrywek jest ponad dziesięć, a więc wniosek może być tylko jeden – jest w czym wybierać.

Póki nie bierzemy się za grę, wszystko w Galaxy Bowling wydaje się w jak najlepszym porządku. Z przykrością muszę stwierdzić, iż równie pozytywnie jak w teorii, w praktyce owa gra już się nie ma tak dobrze. Dlaczego tak uważam? Bo odnoszę wrażenie, że zabawa oferowana w grze jest zbyt prosta, a minimalizm – jak może wiecie – nie zawsze wychodzi na dobre.

Rzucanie kul w opisywanej produkcji nie wymaga od nas w zasadzie niczego specjalnego. Wszystko odbywa się w parę sekund i w zasadzie w tym czasie wykonujemy tylko jeden ruch. Co ciekawe, wcale nie musi być on wyjątkowo mocny, bo zauważyłem, że siła „wypychania” nie ma najmniejszego znaczenia przy rozbijaniu kręgli. A przecież tak być nie powinno, prawda?