Fuzzy Critters – Snake w stylu Crossy Road

0
289

Prawdopodobnie mała część z Was gra jeszcze w bardzo popularną niegdyś grę Crossy Road. Nie powinno to jednak zmienić Waszego nastawienia do opisywanej dzisiaj apki o nazwie Fuzzy Critters. Dlaczego tak uważam? Bo po pierwsze, nie jest to dosłowny klon pierwowzoru i po drugie – stworzyły go polskie ręce Roberta Grzybka.

Minimalizm bije w Fuzzy Critters prosto w oczy od pierwszego uruchomienia. Menu główne to zaledwie trzy przyciski, z których każdy jest przez nas dość często wykorzystywany. Oczywiście, nie zabrakło wśród nich symbolu przekręconego trójkąta. To dzięki niemu rozpoczynamy rozgrywkę, wybierając najpierw jeden z dwóch światów.

Jeszcze przed opisem rozgrywki muszę Was trochę zmartwić. Fuzzy Critters póki co oferuje zaledwie dwa rozdziały, gdzie w sumie możemy sprawdzić się w zaledwie 20 etapach. Reszta to tzw. „Premium levels”, które musimy wykupić za niecałe cztery złote (cena dotyczy jednego świata). Rozumiem to, że autor chce zarobić, ale, moim zdaniem, nie tędy droga. Lepiej byłoby, gdyby wykupić można było jedynie zablokowanie reklam oraz nowych bohaterów, co – nota bene – także można zrobić. Lekcja na dzisiaj jest więc taka: ciężko zyskać przychylność graczy, dając im do ukończenia paręnaście poziomów.

Jeżeli chodzi o samą zabawę, twórca Fuzzy Critters proponuje nam mieszankę klasycznego Snake’a oraz wspomnianego już Crossy World. Kierujemy w grze skaczącym, kanciastym zwierzakiem, a naszym celem jest zebranie odpowiedniej ilości jego dzieci. Przeszkadzajkami są w tym przypadku wszystkie otaczające nas elementy – począwszy od słupów, a kończąc na samochodach, ludziach i tak dalej.

Odskocznią od dość monotonnej zabawy jest w Fuzzy Critters sklepik z nowymi bohaterami. Niestety, nie możemy kupić sobie za wirtualne pieniądze wybranego przez nas zwierzaka. Jedyną opcją (poza wydawaniem prawdziwej kasy) jest kupowanie kuponów i trzymanie kciuków.

Bardzo przyjemnie grało mi się w opisywaną tutaj produkcję. Niestety, z bólem serca muszę przyznać, że zabrakło w niej – moim zdaniem – czegoś, co mogłoby wciągnąć na znacznie dłużej niż przysłowiowe pięć minut. Na pewno powinno się dodać tryb Endless, bo bicie rekordów to dość lubiane zajęcie przez ludzi na całym świecie. A czy coś poza tym? Główkowanie zostawmy autorowi :).