Fortress Fury – daj kamienia!

0
237

Szukacie gry, która pozwoli Wam sprawdzić się w wirtualnej walce z ludźmi z całego świata albo znajomymi z Facebooka? Sprawdźcie Fortress Fury. Mogę zapewnić, że jest to produkcja potrafiąca zadowolić każdego miłośnika niebagatelnych pomysłów i… tower defense’ów.

Pierwsze uruchomienie produkcji Fortress Fury wiąże się z aktywowaniem tutorialu. Autorzy opisywanego tytułu darowali sobie na szczęście długie wstępy, a poza tym cały samouczek możemy pominąć, nie tracąc przy tym żadnych bonusów, prezentów i tym podobnych.

Zabawa oferowana w opisywanej grze od razu mi się spodobała. Wiedziałem, że nawet jak wynajdę w niej sporo wad, zostawię ją w swoim smartfonie i będę bacznie obserwował jej rozwój. A wszystko to dlatego, że po raz pierwszy od dawien dawna dziwiłem się podczas rozgrywki: „jak to możliwe, że jeszcze nikt na to nie wpadł?!”.

Jeżeli lubicie strategie, w których tworzy się własne miasteczko i modernizuje je militarnie, Fortress Fury będzie dla Was w sam raz. Różnica jest tylko taka, że apka z tego wpisu nie daje nam do dyspozycji żadnego poletka, a jedynie (albo aż) tradycyjną wieżę, jaką spotkać można przy wielu zamkach lub zamczyskach.

Nietrudno się domyślić, co takiego trzeba robić w Fortress Fury. Zadaniem gracza jest przede wszystkim dobudowywanie elementów do posiadanej konstrukcji oraz rekrutowanie coraz to lepszych żołnierzy (zaczynając od łuczników, a kończąc na olbrzymach rzucających kamieniami). Sojusznicy odgrywają dwie istotne, oczywiste role – po pierwsze, pozwalają atakować wrogów i po drugie – stanowią przeszkodę, która uniemożliwia rywalowi szybkie rozstrzygnięcie konfliktu.

W grze przygotowano dla nas trzy rodzaje zabawy. Możemy zmierzyć się z przyjacielem z Facebooka, z losowym przeciwnikiem albo też udać się do działu Practice, gdzie czeka na nas niezobowiązujący trening.

Istotne jest to, że w Fortress Fury nie dostajemy wszystkiego od razu na tacy. Sami musimy zapracować sobie na nowoczesne dodatki, a żeby w ogóle uzyskać do nich dostęp, potrzebujemy udania się do wirtualnej księgi craftowania. Moim zdaniem, jest to znakomity pomysł, który potrafi sprawić więcej frajdy niż zwykły, mobilny sklepik.

Audiowizualnie gra z tego wpisu nie zrobi na Was dobrego wrażenia. Ekran główny prezentuje się obiecująco, ale później już – niestety – tak dobrze nie jest. Na szczęście, wiem, że są jeszcze na tym świecie osoby, którym zależy głównie na dobrej zabawie. I mam nadzieję, że właśnie one zmotywują innych do pobrania Fortress Fury.