Floating Islands Crasher – stało się: kosmici wzięli się za niszczenie!

0
544

Żarty się skończyły. Kosmici przylecieli na naszą planetę i tym razem nie zamierzają nas ostrzegać, a tym bardziej przegrać z osamotnionym, dzielnie walczącym żołnierzem z USA. Co ciekawsze, w grze Floating Islands Crasher będziecie pomagać przybyszom z kosmosu. A w jaki sposób? Możecie być pewni, że bardzo niekonwencjonalny!

Ufoludki postanowiły rozpocząć zagładę ziemskich istot od porwania wszystkich zwierzątek. Zaczęli od krów, które prawdopodobnie bardzo im się spodobały (być może dzięki reklamom Milki), ale mogę się – oczywiście – mylić. Bohaterowie gry Floating Islands Crasher mają jednak jedną poważną wadę: są niewielkiego wzrostu i mają mało siły. Na ich szczęście, wszystko załatwia nowoczesna technologia. No, może nie do końca wszystko, bo ciut trzeba jej pomóc.

crush

W produkcji studia Yiyi Stuidos możemy skusić się na zabawę w trybie Arcade lub też spróbować się w klasycznej rozgrywce, podzielonej na plansze. Bicie rekordów ma swoje pozytywne strony, ale zdecydowanie na dobry początek warto w tym przypadku zdecydować się na tradycyjną metodę zabijania czasu.

O co właściwie chodzi w Floating Islands Crasher? W każdym levelu musimy usuwać ziemię w taki sposób, by chodzące po niej stworzenia nie mogły się zbytnio ruszać (ułatwia to ich porwanie, rzecz jasna!). Wszystko odbywa się poprzez wycinanie fragmentów trawy i tym podobnych. Czasem mniejszych, czasem większych – zależy to tylko i wyłącznie od nas. Plus jest taki, że nie goni nas czas, chociaż twórcy informują, że im dłuższej zwlekamy z decyzją, tym trudniej ją później prawidłowo zrealizować.

crush1

W trudnych sytuacjach skorzystać można z trzech power-upów. Jeden z nich spowalnia przeciwników, natomiast inny – przez osiem sekund wyposaża nas w laser usuwający dosłownie wszystko. W apce musiało się przecież pojawić kilka przeszkadzajek, na przykład, skał, na które zwykły palec jest zbyt słaby.

Floating Islands Crasher charakteryzuje się fajnie prezentującą się grafiką, ale – niestety – ma też poważnego minusa w postaci limitu żyć. Strata dziesięciu serduszek jest jednoznaczna z koniecznością „wrzucenia na luz”. Wyjściem jest zapłacenie około czterech złotych.