Fenix Box – pikselku, nie skacz w ogień!

0
450

Widać ostatnio w Google Play wyraźny trend do minimalizmu. Jeśli – podobnie jak ja – mieliście okazję wychowywać się na pierwszych konsolach video, prawdopodobnie w ogóle Wam to nie przeszkadza. Z myślą o Was postanowiłem więc zrecenzować produkcję Fenix Box, którą jakiś czas temu polecono mi w sklepie dla Androidowców. Ostrzegam rozpieszczonych graczy, że w tym wpisie ani razu nie wspomnę o trójwymiarze, realizmie czy jakichkolwiek efektach specjalnych.

Zazwyczaj, kiedy opisuję grę, mogę poświęcić kilka linijek tekstu jej głównemu bohaterowi. W przypadku Fenix Box jest inaczej, ponieważ tutaj przychodzi nam kierować zwykłym, pikselowym… kwadratem. Nie wiem, jak ma na imię (albo czy w ogóle je ma) ani dlaczego wybrał się do dziwnej miejscówki z ognistymi przeszkodami. Nie przeszkadzało mi to jednak w świetnej zabawie i myślę, że podobnie będzie z Wami.

Do wykonania mamy w aplikacji równo 90 misji. W zależności od konstrukcji poziomu musimy skakać z platformy na platformę, wspinać się, a niekiedy zdarza nam się nawet latać. Wszystko po to, by dotrzeć do umieszczonego gdzieś na planszy niebieskiego kwadracika, który jest swego rodzaju portalem do kolejnego zadania.

Autorzy Fenix Box nie nałożyli na nas żadnych limitów, jeśli chodzi o dopuszczalną liczbę skuch. Możemy więc próbować do znudzenia, ale musimy mieć na uwadze, że decydując się na wyjście z gry będziemy musieli całą przygodę rozpocząć od nowa. A to dlatego, że rekordy w grze są wyrażone nie w sekundach, lecz wykonanych zadaniach.

Sterowanie w grze oparte jest na dwóch przyciskach kierunkowych oraz jednym akcji. Bez problemu poradzi sobie z nim nawet przedszkolak, tak więc nie ma sensu pisać więcej na ten temat. Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, muszę przyznać, że jest całkiem wciągająca. Wydawać by się mogło, że bez zadań pobocznych, power-upów, a nawet mikropłatności trudno jest zrobić fajną grę. A jednak, pozory bywają mylące.

Fenix Box jest taką grą, o której ciężko jest pisać obiektywnie w kwestii oprawy graficznej. W końcu nie każdy lubi oglądać na ekranie smartfona piksele, tak samo jak nie wszyscy tolerują przesadny realizm. Od siebie mogę powiedzieć, że audiowizualnie opisywana gra przypadła mi do gustu. I to w stu procentach. Dzięki niej przypomniały mi się stare, dobre czasy, a do tego znakomicie się bawiłem!