EVAC – kwadratowy brat pana Pac-Mana [VIDEO]

0
735

Uwielbiam produkcje naszych brytyjskich przyjaciół ze studia Hexage i mówię to z pełnym przekonaniem. Nie zawiodłem się bowiem ani na ich strzelance Radiant, ani też na neonowym tower defensie o podobnej nazwie. Ostatnio natomiast przyszło mi spędzić kilka dni z produkcją EVAC i już po kilku minutach byłem przekonany, że po raz kolejny przyjdzie mi ocenić neonową grę na więcej niż cztery gwiazdki!

Miałem okazję grać w wiele tytułów nawiązujących do Pac-Mana, ale tak naprawdę dopiero EVAC przekonał mnie do tego, że czerpanie pomysłów z klasyków nie tylko nie jest pozbawione sensu, lecz również pozwala nam na nowo odczuć frajdę z bicia rekordów w rozgrywce, z którą miało się do czynienia ładnych kilka lat temu.

Bohater opisywanej apki prawdopodobnie nazywa się tak, jak cała produkcja. Jest on kwadratem z oczami, który stara się za wszelką cenę uciec z kryjówki pewnych kanciastych straszydeł. Z racji tego, że EVAC ma sporo wspólnego z Pac-Manem, a kształt najważniejszej postaci nie jest podobny do żółtej kulki, prawdopodobnie domyśliliście się już, że wszystkie poziomy w grze to zawiłe, kręte labirynty. Ale nie takie tam zwykłe, w których naszymi jedynymi wrogami są ganiające nas stwory.

Gra stworzona przez studio Hexage to połączenie zręcznościówki z gierką logiczną. Nie dość, że przychodzi nam tutaj wykazać się sporym refleksem, to jeszcze musimy udowodnić swój spryt, przesuwając różne elementy, tak aby odblokować wszelkiej maści wejścia, przejścia i tak dalej, i tak dalej. Ukończenie całej gry proste zatem na pewno nie jest, bo liczba poziomów przekracza trzydziestkę, a to pozwala nam rozkoszować się neonową grafiką przez co najmniej godzinę.

Sterowanie w EVAC opiera się na dotykowej, wirtualnej konsolce. Najwięcej czasu zajmuje nam tutaj przemieszczanie się w górę, w dół, w prawo lub lewo, tak więc bez problemu powinniście załapać o co chodzi. Niestety, muszę przyznać, że o ile sam system kierowania bohaterem w teorii bardzo mi się spodobał, w praktyce miałem nieraz problem z jego okiełznaniem. Cóż, widocznie 5-calowy ekran i palce mężczyzny nie są stworzone do tego typu gierek.

Kwestię grafiki poruszałem już w tym wpisie co najmniej dwa razy, ale chętnie zrobię to ponownie. A wszystko dlatego, że jaskrawy świat EVAC naprawdę bardzo mi się spodobał i wierzę, że Wy również nie będziecie w stanie oderwać od niego wzroku.