Empire Z – postapokaliptyczna strategia

0
558

Opuszczone, zniszczone budynki, ranni ludzie i czyhające gdzieś w ciemnościach zombiaki – wbrew pozorom żaden z tych elementów nie musi zawsze zwiastować kolejnej postapokaliptycznej strzelanki. Najlepszych przykładem na to jest produkcja o nazwie Empire Z, która zamiast niszczyć umarlaków i inne nieludzkie stworzenia każe nam skupiać się na… odbudowywaniu miasta.

Akcja gry Empire Z rozgrywa się w świecie po inwazji zombie, którą przetrwali tylko nieliczni mieszkańcy naszej planety. Nie będę tutaj pisał Wam o zniszczeniach oraz tym, jak dokładnie wyglądała walka pomiędzy przedstawicielami naszej planety a umarlakami. Myślę, że mieliście już okazję wiele razy czytać o podobnych historiach, a poza tym to nie fabuła jest w tym przypadku najważniejsza.

Zgodnie z tym, co napisałem we wstępie, w Empire Z mamy okazję zarządzać wirtualnym miastem. Co raczej zrozumiałe, w przeciwieństwie do innych gier strategicznych, nie mamy tutaj do dyspozycji nowoczesnych biurowców czy budynków mieszkalnych. Wszystkie elementy rozgrywki wyglądają jak wyjęte z horroru. Bez względu na to czy mówimy o farmie, czy kopalni.

Na samym początku gry możemy skorzystać z kilku cennych rad od pewnej pani. Dzięki tutorialowi dowiadujemy się więcej na temat wydobywania surowców oraz ulepszania naszego miasteczka. Ogromną zaletą jest fakt, że istnieje opcja pozwalająca nam na wyłączenie samouczka. Szkoda, że jest to póki co wyjątek, a nie reguła.

Autorzy Empire Z – idąc za powszechnie panującym trendem – udostępnili w swoim dziele mnóstwo opcji mikropłatności. Pozwalają nam one na szybkie wzbogacenie się, a co za tym idzie – zbudowanie w krótkim czasie dobrze prosperującej miejscówki ze zgodną i solidarną społecznością.

Warto mieć na uwadze, że opisywana gra to produkcja internetowa, tak więc wykonujemy w niej ruchy nie tylko ze względu na siebie, lecz także na przeciwników, którzy mogą nas atakować.

Oprawa audiowizualna zastosowana w grze studia Ember Entertainment wywarła na mnie mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko wygląda tak, jak należy, ale z drugiej – muzyczka towarzysząca rozgrywce nie do końca pasuje do ogólnego klimatu produkcji i – moim zdaniem – jest monotonna jak jadłospis w szkolnej stołówce.