Dungeon Boss – spotkanie trzeciego stopnia z kwadratowym smokiem

0
827

Podoba Wam się moda na kwadratowych, iście minecraftowych, bohaterów oraz stwory? Jeżeli tak, będziecie zachwyceni tym, jak wygląda, i być może też co oferuje, gra mobilna o nazwie Dungeon Boss. Nie przejmujcie się długim tutorialem – jak już tylko się kończy, zabawa robi się naprawdę ciekawa.

Niektórzy gracze lubią sami dochodzić do pewnych rzeczy, natomiast inni lubią wspomagać się samouczkiem. W przypadku Dungeon Boss ten drugi absolutnie nie daje nic poza poczuciem straty cennego czasu. Bo nie dość, że po instalacji gry trzeba czekać na pobranie dodatkowych plików, to później jeszcze przychodzi nam kwadrans (a nawet nieco dłużej) spędzić na wykonywaniu podstawowych czynności, które są tak naprawdę takie same jak w innych podobnych RPG-ach.

W Kampanii gracz ma do ukończenia kilkadziesiąt misji osadzonych w różnych lokalizacjach. Nie są to tylko przysłowiowe lochy, chociaż na pewno można powiedzieć, że plansze są dość mroczne i stworzone w dość klimatyczny sposób. Niestety, minus jest taki, że nie możemy eksplorować wirtualnego świata tak, jak nam się to podoba. Zamiast tego decydujemy jedynie o tym, jaki rodzaj ruchu ma w danym momencie wykonać nasz bohater.

Pierwsze minuty spędzone w podróży w Dungeon Boss spędzamy sami jak palec. Niektórym taki stan rzeczy prawdopodobnie bardzo by pasował, ale prawda jest taka, że przeciwnicy po pewnym czasie robią się zbyt silni, aby radzić sobie w pojedynkę. I właśnie dlatego wraz z zarobionymi pieniędzmi, możemy w grze dokupować nowych towarzyszy. Im lepsi oni będą, tym mniej będziemy musieli martwić się o powodzenie naszych wypraw w krainy smoków, goblinów bądź orków.

Nie będę pisał o tym, że punkty energii są bardzo wkurzające i zdecydowanie ograniczają naszą swobodę. Myślę, że jest to jasne, a lepiej by było, jeżeli skupiłbym się na plusach. Do tych z całą pewnością zaliczyć można dość rozbudowany system questów czy modyfikacji mocy specjalnych i broni.

Grając w Dungeon Boss, czas ucieka bardzo szybko. Gdyby jeszcze tylko ktoś zamiast turniejowych eventów stworzył więcej multiplayerowej akcji, myślę, że wyszłoby to na dobre. Nie tylko graczom, lecz także i autorom.