Duck Destroyer – pach, pach i kaczka w piach!

0
375

Bohater gry Duck Destroyer to urodzony majsterkowicz i wynalazca. Lubi sobie wolne chwile spędzać na dłubaniu w różnych rzeczach i sprawdzaniu ich w praktyce. Niestety, w rozwijaniu pasji nie wspiera go jego własna żona, przez co zmuszony jest wziąć do ręki procę i upolować kilka kaczek. Inaczej bowiem będzie miał na głowie wkurzoną kobietę, a tego przecież nie jest w stanie przeżyć nawet największy twardziel świata.

We wstępie przedstawiłem Wam pokrótce jak wygląda fabuła Duck Destroyer. Zapomniałem jednak dodać najważniejszego – wspomniany facet, o którym pisałem wcześniej, nie jest człowiekiem, lecz mieszkającym w norce lisem. Czy wiele to zmienia? W sumie niekoniecznie, ponieważ i tak w apce przychodzi nam używać bardziej „ludziowych”, niż zwierzęcych broni.

Gra podzielona jest na plansze, co oznacza, że nie skupiamy się tutaj w pierwszej kolejności na biciu rekordów punktowych, lecz realizacji powierzonych nam zadań i odblokowywaniu następnych. Nie wiem, ile dokładnie etapów znajduje się w Duck Destroyer, ale zawierające je mapka jest dosyć pokaźnych rozmiarów, tak więc na brak zajęć na pewno w tym przypadku narzekać nie będziecie.

W każdym levelu musimy strzelać do kaczek. Ale to wszystko nie jest aż tak proste, ponieważ zadania poboczne, dzięki którym zdobywamy gwiazdki, wymagają od nas głównie czegoś innego. Przykład? Pierwsze poziomy zachęcają do używania konkretnych broni, a późniejsze – do zbierania określonej liczby monet i tak dalej, i tak dalej.

Produkcje o polowaniu dostępne były już na Pegasusa i miały się całkiem nieźle. Dlaczego więc współczesny gracz miałby dać szansę Duck Destroyer? Bo jest tutaj naprawdę cała masa ulepszeń do odblokowania – różne bronie, stroje, dodatki w postaci granatów bądź dynamitów. Tego na pewno w starych grach nie było, a zdecydowanie jest bardziej zaletą, aniżeli wadą.

Sterowanie w Duck Destroyer polega na operowaniu kamerą jednym palcem oraz strzelaniu – drugim. Co by nic nie ukrywać – muszę przyznać, że początkowo taki system absolutnie nie przypadł mi do gustu. Trudno było mi znaleźć ofiary oraz w tym samym czasie szykować procę do akcji. Na szczęście, dość szybko udało mi się do tego przywyknąć. I teraz mogę już śmiało powiedzieć, że z kierowaniem lisem w grze nie jest aż tak źle, jak się wydaje na wstępie.

Audiowizualnie produkcja z tego wpisu jest – moim zdaniem – godna pochwały. Kreskówkowe postaci występujące na ekranie prezentują się bardzo dobrze, a muzyka towarzysząca rozgrywce… no, cóż, po prostu pozytywnie wpływa na klimat gry.