Dragon Finga – kukiełkowa wersja Bruce’a Lee

0
497

Bardzo lubiłem oglądać za młodu filmy z Brucem Lee. Szybkość, skuteczne ataki i niesamowicie wyrzeźbione ciało – każdy, kto miał okazję choć raz podziwiać w akcji wspomnianego Azjatę doskonale wie, o czym mówię. Tych, co chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o mistrzu kung fu odsyłam do Wikipedii oraz innych podobnych stron. Resztę zapraszam do sprawdzenia mobilnej gry o nazwie Dragon Finga, która ostatnio wyjęła z mojego życiorysu kilkadziesiąt długich i świetnie spędzonych minut.

Dragon Finga nie wcielamy się w postać Bruce’a Lee, a kogoś, kto jest do niego bardzo podobny. Niektórzy z Was mogliby powiedzieć, że wszyscy mieszkańcy Azji wydają się dla nas niemalże identyczni. W pewnym sensie trudno się z tym nie zgodzić, choć – moim zdaniem – autorzy opisywanej produkcji i tak celowo głównego bohatera upozorowali w taki, a nie inny sposób.

drag

Produkcji studia Another Place Productions nie towarzyszy żadna fabuła. Po prostu dostajemy do dyspozycji wirtualnego wojownika, który rusza się jak kukiełka, a naszym zadaniem jest eliminowanie wszystkich nieprzyjaciół, jacy staną na drodze wspomnianego pana.

Przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki mamy okazję zapoznać się z tutorialem składającym się z kilku lekcji. Pozwala on nam na zapoznanie się z systemem kierowania postacią oraz wykonywaniem ruchów ofensywnych. Nie ma się co dziwić, że zdecydowano się na takie rozwiązanie. Dragon Finga  charakteryzuje się bowiem naprawdę specyficznym sposobem na wykonywanie ruchów główną postacią. Nie korzystamy tutaj w ogóle z dotykowych klawiszy, a wszystko, co przychodzi nam robić, to rysować odpowiednie gesty, zbierać smocze moce i wykonywać kombosy.

drag1

W grze dostępnych mamy kilka plansz. Każda z nich pozwala nam zmierzyć się z innymi przeciwnikami oraz bossem kończącym rozgrywkę. Pokonywanie wrogów wiąże się ze zdobywaniem punktów doświadczenia, które w określonej ilości umożliwiają nam awans na wyższy level. To właśnie wartość tego ostatniego określa, jaką planszę możemy odwiedzić, a jaką nie.

Oprawa audiowizualna Dragon Finga – szczerze powiedziawszy – nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Uważam, że do miana świetnej brakuje jej sporo, ale nie zasługuje też na przesadną krytykę, ponieważ na jej widok raczej nie mamy ochoty wydłubywać sobie oczu.