Dragon Ball Z: Dokkan Battle – starzy przyjaciele nie bawią jak kiedyś!

0
810

Androidowa premiera Dragon Ball Z: Dokkan Battle z pewnością dla wielu fanów Son Goku i jego ekipy wiązała się z nadzieją na fajną mobilną zabawę. Przykro to stwierdzić, ale tytuł nie wszystkim ma szansę przypaść do gustu. Śmiem twierdzić, że spodoba się tylko nielicznym, a inni – ze względu na sentyment do popularnej kreskówki – będą po prostu udawać, iż wszystko jest z nią tak, jak być powinno.

Nie będę się czepiać tego, że Dragon Ball Z: Dokkan Battle nie jest bijatyką z prawdziwego zdarzenia. Okej, miałem nadzieję, że będzie to tytuł, który obudzi moje wspomnienia z lat młodości i przypomni mi godziny spędzone z automatami ze Street Fighterem czy pierwszymi częściami Tekkena. Cóż, czasy się jednak zmieniły i postanowiłem dać szansę świeżym pomysłom. Ale są one dla mnie totalnym niewypałem.

ballz

Dragon Ball Z: Dokkan Battle budujemy własną drużynę wojowników i stawiamy czoła wrogom. Mamy okazję mierzyć się zarówno z prawdziwymi rywalami, jak i tymi kierowanymi przez komputer. Dzięki zdobywanym punktom EXP oraz wirtualnej walucie, kupujemy coraz to lepszych sprzymierzeńców i poprawiamy zdolności innych. Możliwości jest wiele, a to jak je wykorzystamy, zależy tylko od naszej strategii działania.

Głupio to brzmi, ale najnowszy mobilny Dragon Ball jest niczym innym, jak trochę zmodyfikowaną macz trójką. Podczas pojedynków musimy wybierać grupy kolorowych kul i dzięki nim atakować cel. Mnie osobiście taki rodzaj rozgrywki w ogóle nie wciągnął. Nie zrobiły na mnie też większego wrażenia questy, w których poruszamy się jak w tradycyjnych planszówkach, a naszym zadaniem numer jeden jest pokonanie bossa, znajdującego się tuż przed metą.

ballz

Chaos w tym przypadku jest wskazany. I nie ma to nic wspólnego z tym, że mamy początek tygodnia, a ja nie do końca wiedziałem, jak się zabrać do pisania. Dragon Ball Z: Dokkan Battle wydaje się być bardzo niepoukładaną produkcją. Niby jest w niej dużo, ale gracz na początku czuje się totalnie zagubiony i nie ma bladego pojęcia, jak sobie poradzić.

Tu się nie zdziwicie – z pomocą mogą Wam przyjść mikropłatności, ale korzystanie z nich nie wydaje się mieć większego sensu. Przede wszystkim – koszt jest całkiem spory. Lepiej już kupić sobie za to inną, zdecydowanie fajniejszą, apkę!