Doomsday Clicker – koniec świata to dopiero początek…

0
532

Doomsday Clicker doprowadzicie do końca świata i przekonacie się, że jest on tak naprawdę dopiero początkiem fajnej przygody. Podziemny schron to przecież coś w rodzaju miasta, tyle że z innymi potrzebami i mniejszą ludnością.

Opisywana produkcja pozwoli Wam wcielić się w postać naukowca, którego celem jest zniszczenie 99,9% populacji. Wraz ze swoim asystentem (małpą z ogromnym, wystającym mózgiem) zrównacie z ziemią metropolie, wsie i wszystko inne, a następnie rozpoczniecie zupełnie nowe życie. Waszym domem stanie się podziemny schron, co trudno nazwać niespodzianką.

bunk1

Nazwa gry wyraźnie mówi, czego możecie się po niej spodziewać. Będziecie w niej przede wszystkim tapać w ekran, patrząc na rosnące saldo konta ze specjalną, radioaktywną walutą. Niestety, zarobionej kasy nie będziecie mogli przeznaczać na przyjemności, za to przyjdzie Wam rozbudowywać podziemie i znajdujące się w nim sektory.

Kuchnia, warsztat, pokój do hodowania jadalnych roślin i elektrownia – to tylko przykłady tego, co można znaleźć w Doomsday Clicker. Każde pomieszczenie – oczywiście – nie tylko jest dla nas powodem do dumy, lecz głównie umożliwia nam zarabianie konkretnych pieniędzy na sekundę. Nikt nie broni nam ulepszać w nieskończoność, więc tak naprawdę tylko od nas zależy, kiedy powiemy sobie dość.

bunk

Gry podobne do Doomsday Clicker szybko robią się monotonne, a po pewnym czasie samo patrzenie na rosnące zarobki nie przynosi większej frajdy. Wydaje się, iż to właśnie dlatego można w tym przypadku dokonać mutacji ludzi i rozpocząć z nimi zabawę od początku. Daje to nam pewne profity i jednocześnie pozwala na zagranie w coś świeżego. Jak dla mnie jest to pomysł więcej niż dobry.

Trudno do wad gry zaliczyć mikropłatności czy reklamy, bo zarówno te pierwsze, jak i drugie przynoszą korzyści. Jednocześnie mamy z nimi do czynienia tylko wtedy, gdy czujemy taką potrzebę, czyli tak naprawdę jednym mogą jedynie pomóc, a innym nie będą w żaden sposób wadzić.