Disney Bola Soccer – koledzy Myszki Miki grają w „nogę”

0
613

Disney wyraźnie stara się skończyć ze stereotypami na swój temat i próbuje zawładnąć nie tylko branżą skierowaną do dzieci. Jakiś czas temu wykupił wytwórnię Lucas Arts, natomiast niedawno opublikował w Google Play… grę piłkarską. Informacja o pojawieniu się Disney Bola Soccer wśród aplikacji mobilnych trochę mnie zdziwiła. Nie zmienia to jednak faktu, że pobrałem ją na swoje urządzenie i przetestowałem. Co zostało w niej zrobione w należyty sposób, a co wręcz przeciwnie, dowiecie się z dalszej części tego wpisu.

Szczerze mówiąc, po spędzeniu kilku dłuższych chwil z Disney Bola Soccer mam co do tej produkcji mieszane uczucia. Z jednej strony mam sentyment do Disney’a i wiele mu zawdzięczam (szczególnie jego bajkom), z drugiej mam świadomość, że nie wszystko w opisywanej produkcji jest perfekcyjne, natomiast ja poczuwam się do obowiązku napisania Wam prawdy i tylko prawdy.

Żeby nie było tylko narzekania, zacznę od dobrych stron gry. Na pewno jej zaletą jest kilka trybów zabawy. Możemy w niej spróbować swoich sił w pojedynkach towarzyskich albo też zagrać w swego rodzaju mistrzostwach. Te drugie pozwalają nam na zdobywanie doświadczenia oraz sztabek złota. Im więcej imprez uda nam się zakończyć sukcesem, tym lepszą renomę będę mieli nasi podopieczni, a budżet naszego klubu będzie w dobrej kondycji.

Bardzo dobrze prezentuje się też ogólna oprawa wizualna Disney Bola Soccer. Klitka grubego, uzależnionego od kawy prezesa klubu w pewnym sensie wygląda dosyć przerażająco, ale ma w sobie to „coś”, co cieszy oko i daje nam do zrozumienia, że zainstalowaliśmy profesjonalnie przygotowaną aplikację z miłą dla oka muzyczką lecącą w tle.

Niestety, poza tym, że jest w grze co robić, a jej wygląd nie pozostawia wiele do życzenia, Disney zupełnie zignorował sprawę sterowania. Wyraźnie widać, że autorzy produkcji starali się stworzyć coś innowacyjnego i faktycznie system oparty na rysowaniu gestów taki jest. Problem polega na tym, że bardzo słabo spisuje się w praktyce. Ba, powiem więcej – w ogóle nie idzie się do niego przyzwyczaić, a czasem przez niego stracimy jedną czy nawet dwa gole.

Jeśli chodzi o zdobywanie bramek, z tym również jest w Disney Bola Soccer pewien problem. W pierwszym meczu dostałem od przeciwników, ponieważ każdy ich strzał z dystansu – nieważne czy zza pola karnego, czy z połowy boiska – kończył się celnym trafieniem. Oczywiście, w kolejnych spotkaniach „wycwaniłem” się i robiłem podobnie, jak oni. Efekt? Ukończyłem dwa pierwsze turnieje bez żadnej porażki. Być może mało ambitnych będzie to bawić. Mnie jednak tylko i wyłącznie denerwowało. W końcu co to za frajda wygrywać mecz po meczu?

Chciałbym już nie karcić Disney’a, ale nie mogę tego zrobić. Mam mu bowiem za złe, że w swojej piłkarskiej produkcji zastosował limit w kwestii rozgrywania spotkań, a do tego nie pokusił się o dodanie do gry Myszki Miki i innych charakterystycznych bohaterów, z którymi gra z pewnością byłaby dużo przyjemniejsza.