Disco Zoo – zwierzaki nie tańczą, ale i tak są urocze!

0
1093

Nazwa gry Disco Zoo może być myląca. Kiedy uruchamiałem ją po raz pierwszy, myślałem, że będę miał do czynienia z głupią produkcją, gdzie zwierzaki – nie wiedzieć czemu – będą tańczyły w rytm muzyki. Bardzo szybko byłem zmuszony w myślach przeprosić ludzi z NimbleBit za to, że przyszło mi do głowy, iż mogli stworzyć totalny chłam. A to dlatego, że pikselowa strategia z futrzakami w roli głównej przypadła mi do gustu jak mało która gra tego typu.

Disco Zoo wcielamy się w postać zarządcy ogrodu zoologicznego. Nie dostajemy do dyspozycji dobrze prosperującej miejscówki, z której przychodzi nam tylko zbierać zyski. Na samym początku zmuszeni jesteśmy zadowolić się niewielką ilością podopiecznych, zarabiających dla nas nędzne grosze. Nasze zadanie to jednak stworzyć ZOO z prawdziwego zdarzenia, gdzie ludzie będą przebywać bez względu na porę dnia czy pogodę.

disco

Wirtualny ogród podzielony jest na kilka części. Mamy tutaj parking z biurem dla pracowników, lądowisko dla helikopterów, główne wejście oraz wybiegi dla zwierzaków. Początkowo może się to wydawać dziwne, ale najwięcej czasu spędza się zdecydowanie w miejscu przeznaczonym do startowania oraz lądowania maszyn. To bowiem ono pozwala nam odbywać podróże do różnych miejsc, w których jesteśmy w stanie przygarniać nowe gatunki zwierzątek.

Sam sposób na znajdowanie futrzaków jest bardzo oryginalny. Najpierw kupujemy bilet na podróż, a późnej odkrywamy pola na wirtualnej planszy. Jeśli uda nam się znaleźć wszystkie miejsca, gdzie ukryto dane zwierzę, zyskujemy nowego podopiecznego. Im więcej ich posiadamy, tym więcej kasy dla nas zdobywają.

disco1

Disco Zoo zarabiamy wirtualne monety tylko i wyłącznie wtedy, gdy mieszkańcy naszego ogrodu nie śpią. Jest sposób, by poradzić sobie ze wspomnianą sennością, a tym sposobem jest tytułowa… dyskoteka. To ona jest w stanie rozbudzić futrzaki na tyle, że nie chce im się spać nawet i przez kilka godzin. Rzecz jasna, imprezy dla zwierzaków nie są darmowe. Organizuje się je dzięki specjalnym wejściówkom, które – nie będę owijał w bawełnę – kosztują prawdziwe złotówki.

Choć od strategii zdecydowanie wolę zręcznościówki, Disco Zoo ukradło wiele minut z mojego życia. Pomysł na grę bardzo przypadł mi do gustu, podobnie jak jego pikselowa oprawa graficzna i nieskomplikowana rozgrywka, która nie wymagała ode mnie zbyt wiele główkowania.