Dash till Puff 2 – artystyczne skakanie w rytm muzyki

0
354

Czy da się zrobić ze zwykłej „skikajki” coś bardziej ambitnego, wręcz artystycznego? Pewnie, wystarczy dodać trochę fajnej, różnorodnej muzyki i połączyć ją z dobrze znaną, ale jednak trochę inną, rozgrywką. Jeżeli chcecie przekonać się w praktyce, że mam rację, zobaczcie produkcję zatytułowaną Dash till Puff 2.

Każdy z nas ma inny gust muzyczny. Niektóre osoby mogą godzinami słuchać elektronicznego „dudnienia”, natomiast inni zaopatrują się tylko w płyty artystów grających na klasycznych instrumentach. Złotego środka w tej kwestii nie ma, ale tak czy siak Dash till Puff 2 wydaje się być produkcją dla wszystkich. Dosłownie.

puf

Kim jest bohater Dash till Puff 2? Czarną kulką wyposażoną w białe oczka. W trakcie rozgrywki możemy zmieniać kształt i kolor otaczającej go łuny, a także mamy wpływ na ogólny wygląd. Oczywiście, nie dostajemy wszystkich tych dodatków za darmo. Za określoną liczbę świetlistych punkcików kupujemy los, dzięki któremu zdobywamy gadżet wybrany przez automat.

Opisywana gierka jest zręcznościówką typu „tap tap”. Co to właściwie oznacza? Ano to, że nie mamy tutaj całej masy przycisków do dyspozycji, a wszystko, czego się od nas wymaga, to „tapania” w ekran za każdym razem, kiedy jest taka potrzeba. I nie chodzi tutaj tylko o oddawanie skoków, bo Dash till Puff 2 to wyjątkowo różnorodna bestia.

Twórcy apki przygotowali dla nas kilka działów o nazwach odpowiadających gatunkom muzycznym. Po pierwsze – każdy z nich ma charakterystyczną dla siebie ścieżkę dźwiękową. Po drugie – kierowana piłka w każdym zachowuje się nieco inaczej po dotknięciu przez nas ekranu. I po trzecie wreszcie – na planszach trzeba zmierzyć się z zupełnie różnymi przeszkadzajkami, a otoczenie generowane jest losowo, dzięki czemu trudno natrafić dwa razy na taki sam fragment levelu.

Dash till Puff 2 bijemy własne rekordy i mierzymy się z tymi, które wyśrubowali gracze z całego świata. Nie można krytykować w tym przypadku ani grafiki, ani tym bardziej muzyki. Jedyną wadą wydają się być reklamy, ale za drobną opłatą można je wyłączyć, co jest – moim zdaniem – rozsądną propozycją.