Into the Darkness – uciekaj z piekła, ile sił w nogach!

0
449

Wyobraźcie sobie, że umieracie i trafiacie do piekła (w wielu przypadkach to pewnie dość realny scenariusz). Macie dwie drogi wyjścia z tej sytuacji – poddać się albo zrobić wszystko, by przez całą wieczność wieść spokojne, rajskie życie z rodziną. Bohater gry Into the Darkness zdecydował się na ostatnią opcję. Czy mu się to opłaci? Wszystko zależy od nas!

Najważniejsza postać w Into the Darkness jest człowiekiem, ale na pierwszy rzut oka wcale tak nie wygląda. Duża głowa, nieproporcjonalna budowa ciała i dziwny kolor skóry dają nam do zrozumienia, że z głównym bohaterem nie wszystko jest w porządku. I w zasadzie jest w tym wiele prawdy, gdyż wspomniana postać to nadzwyczajny w świecie… trup uciekający z piekła.

Akcja produkcji rozgrywa się w trzech sceneriach. Niestety, już na wstępie muszę Was zmartwić – póki co gierka oferuje tylko 15 poziomów, co z pewnością nie jest imponującą liczbą. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że nie da się Into the Darkness ukończyć w kilkanaście minut, dlatego też możecie być spokojni, iż spędzicie z tą produkcją co najmniej pół godziny, jak nie dwa razy tyle.

Tak jak już pisałem, w grze kierujemy pewnym mężczyzną, który postanowił uciec z piekła. Nasze zadanie jest stosunkowo proste – musimy unikać wysłanników diabła w czarnych kapturach i zaprowadzać zagubione duszyczki do bram drugiego świata. A wszystko to po to, by stać się właścicielem klucza pomagającego nam w dalszej ucieczce.

System sterowania w Into the Darkness opiera się na dotykowej gałeczce, dzięki której możemy swobodnie kierować bohaterem. W tym przypadku nie jest wymagane od nas ani skakanie, ani korzystanie z jakichś wielkich mocy, dlatego też nie mamy tutaj do czynienia z dodatkowymi przyciskami akcji. Czy to dobrze? Chyba tak. Bo na pewno raz na jakiś czas przydaje się spędzenie czasu z produkcją, która jest po prostu szybka, łatwa i przyjemna.

Największym minusem apki z tego wpisu jest bez dwóch zdań mała ilość oferowanych w niej poziomów. Nie mogę też przejść obojętnie obok jej oprawy graficznej. Nie chcę wyjść tutaj na jakiegoś malkontenta, ale uważam, iż Into the Darkness bardzo słabo prezentuje się pod względem audiowizualnym. Muzyczkę jeszcze można jakoś przeżyć, ale wygląd… cóż, jak dla mnie to jest on totalnie amatorski.