Cute Kill – czy zabijanie może być… urocze?

0
541

Ludzie zdolni do zabijania w wirtualnym świecie zazwyczaj przedstawiani są jako dzielni, umięśnieni mężczyźni, na ciele których bez problemu znaleźć można kilka tatuaży. Nie chcąc tworzyć kolejnego klona podróbki bardzo udanego oryginału, studio Touchten postanowiło zrezygnować z rosłych facetów i zamiast tego wyposażyli w broń… urocze dzieciaki. Czy ten dosyć ryzykowny zabieg okazał się strzałem w dziesiątkę? Po pewnym czasie spędzonym z Cute Kill mam co do tego bardzo mieszane uczucia.

Historia towarzysząca nam w grze nie różni się wiele od tych, z jakimi można spotkać się w innych strzelankach czy też tanich, japońskich horrorach. Otóż dwójka dzieci, jedno maleństwo ze smoczkiem oraz dziewczyna w wieku szkolnym, zostaje sama w domu wśród sąsiadów zamienionych w zombie. Mimo że rodzice przestrzegali, pisali tysiące SMS-ów oraz nagrywali wiadomości na poczcie głosowej, milusińscy, niemiłosiernie się nudząc, postanawiają zignorować swoich opiekunów i wybierają się na spacer. Tak jak pisałem we wstępie, korzystają przy tym z broni palnej.

cute

W każdej planszy przygotowanej przez autorów Cute Kill biegamy starszą przedstawicielką płci pięknej, natomiast niemalże noworodkiem… strzelamy do biegnących wrogów. Jeżeli dopadnie nas jeden czy dwóch umarlaków, nic specjalnego się nie dzieje. Większe grono atakujących powoduje jednak utratę wszystkich punktów życia, co zmusza nas do rozpoczęcia zabawy od początku.

Nasza rola w opisywanej produkcji ogranicza się w zasadzie tylko do korzystania z akcelerometru i używania wirtualnego miecza, który przydaje się w sytuacjach, gdy zostaniemy złapani przez zombie. Szczerze powiedziawszy, to trochę za mało, by można mówić o ciekawej zabawie. Przechodzenie pierwszych plansz nie sprawia najmniejszych problemów, a i z kolejnymi możemy sobie poradzić. Wszystko dzięki dodatkom kupowanym za mobilne pieniążki.

kil1

Wszystkie zgony zombiaków przeliczane są w Cute Kill na złote monety. Jak to bywa w większości gier, walutę możemy wykorzystywać na zakup nowej broni bądź też power-upów takich jak przyspieszenie czy dodatkowy pancerz. Niestety, poza wspomnianym bilonem w produkcji studia Touchten ważną rolę odgrywają również diamenty. Te kupować możemy głównie za prawdziwe pieniądze i – jak pewnie się domyślacie – zdecydowanie ułatwiają nam życie.

Grafika w grze nie powala na kolana. Nic jednak tak nie denerwuje w Cute Kill jak non-stop wyświetlające się reklamy. Naprawdę jestem w stanie zrozumieć banery umieszczone na dole bądź na górze ekranu, ale pojawiające się co kilka sekund obrazki reklamujące aplikacje – o, nie, tego tolerować się nie da!