Cover Orange: Journey – cel: uratować pomarańcze!

0
398

Humor jest mi w stanie poprawić wiele rzeczy. Dobry film komediowy, interesują książka, a także oryginalna gra mobilna. Ostatnio to właśnie ta ostatnia sprawiła, że przez cały dzień chodziłem uśmiechnięty. Jaka produkcja mnie uszczęśliwiła? Ta z pomarańczą w roli głównej, którą w Google Play znaleźć można pod nazwą Cover Orange: Journey.

Gra Cover Orange: Journey opowiada historię pewnej pomarańczy, która została przez złą chmurę wysłana do średniowiecza. Burzowy nieprzyjaciel chce za wszelką cenę zniszczyć przepyszny owoc. Oczywiście, to nasza w tym głowa, by mu się to nie udało. Brzmi przezabawnie? Dla mnie tak i mam nadzieję, że nie okaże się, iż mój gust jest jakiś bardzo specyficzny.

Do przejścia mamy w aplikacji aż dwieście (tak, dobrze przeczytaliście!) poziomów. W każdym z nich musimy rozstawiać różnego rodzaju elementy w taki sposób, by przysłoniły znajdujące się na widoku pomarańczki. Kiedy już wykonamy krok pierwszy, chmura przechodzi z lewej do prawej strony ekranu i sprawdza, czy w skuteczny sposób udało nam się obronić owocowych znajomych. Jeżeli tak, wkraczamy do kolejnego etapu, jeżeli nie – cóż, chyba łatwo się domyślić, prawda? 😉

orange1

Początkowo tarczą dla głównych bohaterów gry są skrzynie pełne skarbów. Później do dyspozycji mamy, między innymi, koła, z którymi trzeba się wiele nakombinować, by należycie spełniły swoją rolę. Oczywiście, w każdej planszy zdobywamy punkty. Dzięki temu nie chodzi tylko o przejście każdego poziomu, lecz również śrubowanie własnych rekordów.

orange

Choć rozgrywka w Cover Orange: Journey nie wydaje się być zbytnio wciągająca, możecie mi wierzyć, że gdy raz zdecydujecie się odpalić grę, nie będziecie w stanie się od niej oderwać. Oczywiście tylko jeśli należycie do miłośników, a nie przeciwników owoców.

Jeśli chodzi o grafikę, uważam, iż Cover Orange: Journey prezentuje się całkiem dobrze. Nie jest to może gra pokroju Angry Birds, ale na pewno nie razi w oczy niedoskonałością. Podobnie sprawa ma się z dźwiękami. Bardzo lubię słuchać własnej muzyki podczas grania. W tym przypadku zrobiłem jednak wyjątek. A to dlatego, że soundtrack naprawdę przypadł mi do gustu swoją łagodnością.