Corny Crush – mały piesek, a niczego się nie boi!

0
417

Przyjęło się, że małe psy są najbardziej szczekliwe, ale kiedy dochodzi do konfrontacji, potulnie przyjmują porażkę i udają się… za nogę właściciela. Jeden z moich czworonogów nie należy do największych, dlatego z całą pewnością mogę stwierdzić, iż w owej teorii jest sporo racji. Chyba będę jednak musiał pokazać pupilowi grę Corny Crush, by przekonał się, że nawet „siamelek” jest w stanie poradzić sobie z bullowatym.

Bohaterem produkcji Corny Crush nie jest York czy też inny piesek miniaturka. Nie znam się tak dobrze na rasach, jednak wiedza wystarcza mi to do tego, by stwierdzić, że najważniejsze zwierzątko apki do najgroźniejszych nie należy. Wbrew pozorom, nie oznacza to jednak ciągłego uciekania przed zagrożeniami.

Naszym zadaniem w opisywanej gierce jest radzenie sobie z przeciwnościami losu. Wygląda to, mniej więcej, tak, że piesek samoistnie porusza się z lewej strony ekranu do prawej, a my musimy w odpowiedni sposób pomóc mu z wiewiórkami, kotami oraz innymi „nieprzyjemnościami”. W jaki sposób to wszystko wykonujemy? Już wyjaśniam.

Do dyspozycji mamy w Corny Crush kilka kolorowych przycisków (na początku jest tylko jeden, później dwa itd, itd.), które odpowiadają za konkretne zachowanie. Kiedy widzimy na chodniku jakąś przeszkodę, korzystamy z przygotowanych guzików i gotowe. Pamiętać musimy tylko o jednym: autorzy gry nie tolerują zachowania niezgodnego ze scenariuszem, dlatego musimy dotykać przycisków, jakich oni sobie życzą.

W praktyce wygląda to, mniej więcej, tak: czworonóg przemierza miasteczko, widzi kota, a przed nim niebieską kropkę. Kiedy wejdzie w kolorowe pole, gracz naciska odpowiedni element panelu dotykowego i stworzenie brnie dalej. W przypadku porażki właściciela, „pieseł” musi pogodzić się z porażką i rozpocząć zabawę od nowa.

Jeżeli jesteście zwolennikami prostych rozwiązań, nie będziecie zawiedzeni możliwościami Corny Crush. Jedynym minusem są tutaj reklamy. Sama rozgrywka – wbrew temu, co może się wydawać – do łatwych nie należy i bez dwóch zdań nazwać ją można wciągającą. Nie ocenię także źle grafiki, a to dlatego, że moim zdaniem spisuje się całkiem nieźle jak na darmową, nieskomplikowaną produkcję.