Club Penguin Sled Racer – co tak słabo, Disneyku?

0
445

Wytwórnia Disney to klasa sama w sobie. Kiedy widzimy gry stworzone właśnie przez nią, zazwyczaj chętnie po nie sięgamy, gdyż mamy świadomość tego, że może być to jedyna w swoim rodzaju i naprawdę fajna produkcja. Niestety, nie wszystkie premiery tego studia są w stanie porządnie nas zadowolić. Dobrym przykładem na to jest gierka mobilna Club Penguin Sled Racer.

Club Penguin to projekt stworzony przez Disneya, który pozwala internautom tworzyć wirtualne pingwiny oraz przeżywać wspólnie z nimi rozmaite przygody i nie tylko. Pewnego dnia miałem zamiar dokładnie sprawdzić, na czym to polega, ale długi formularz rejestracyjny całkowicie mnie do tego zniechęcił. Na szczęście, ku mojemu zaskoczeniu, w Club Penguin Sled Racer nikt nie wymaga od nas logowania.

Jeżeli mamy na to ochotę, możemy – rzecz jasna – założyć sobie specjalne konto i to właśnie za jego sprawą korzystać z „uroków” Club Penguin Sled Racer. Zalety takiego rozwiązania są takie, że kierowany przez nas pingwin nie wygląda standardowo, a my możemy zapisać się w tabeli wyników nie jako gość, lecz jako pełnoprawny obywatel Pingwinowa (bo to chyba kraj wszystkich pingwinów, prawda?).

Gra stworzona przez Disney’a jest prosta jak konstrukcja patyczka do uszu. Tak jak pisałem, wcielamy się w niej w postać zimnolubnego zwierzaczka, a nasze zadanie to śmiganie sobie po lodowej krainie i zdobywanie jak najlepszych rezultatów dystansowych. Jeżeli nastawiacie się na zbieranie błyskotek w trakcie rozgrywki, to muszę Was zmartwić. Autorzy Club Penguin Sled Racer nie przygotowali bowiem żadnych tego typu dodatków. Oczywiście, poza tymi, za które trzeba płacić prawdziwą kasą.

Korzystając z systemu mikropłatności możemy sobie kupić narzędzie do wskrzeszania, przyspieszania i tak dalej. Przede wszystkim, power-upy nie są w żaden sposób oryginalne, a do tego każdy z nich to wydatek rzędu dziewięciu złotych. Co by nie mówić, to trochę dużo, jak na prostą zręcznościówkę.

Zabawa dostępna w Club Penguin Sled Racer nudzi się już po kilku minutach i nie pomaga w tym rywalizacja w rankingu osiągnięć. Niestety, nie mogę napisać też nic dobrego na temat grafiki zastosowanej w grze. Moim zdaniem, mogłaby prezentować się dużo lepiej, a to, że pingwin raz na jakiś czas przenika przez skały, traktuję jako niesmaczny żart na Prima Aprilis (gra została wydana 1 kwietnia).