Charles – „szczałka” ucieka przed kropkami. Lubię to!

0
659

Jedna strzałka, setki (a może nawet tysiące?) kropeczek i wiele możliwości ucieczki oraz unicestwiania – to wszystko (a nawet jeszcze więcej) znajdziecie w minimalistycznej produkcji Charles. Nie ma w niej czasu na nudę. Wbrew pozorom, może być świetnym pomysłem na spędzenie wolnego popołudnia!

Przyznam, że nie od razu „poczułem” Charles. Po pierwszych dwóch, trzech rundkach chciałem odinstalować tę apkę i raz na zawsze o niej zapomnieć. Wszystko zmieniło się, gdy zdobyłem pierwszego power-upa. Tak, bez dwóch zdań to wtedy złapałem bakcyla!

Charles Android gra

W zręcznościówce stworzonej przez studio o oryginalnej nazwie 111% nie możemy dopuścić do tego, by wirtualna strzałka została zniszczona przez kolorowe kropeczki. Gdyby wrogów było dwóch czy trzech, pewnie ich przechytrzenie nie sprawiałoby większej frajdy. Na szczęście, twórcy Charles szybko doszli do podobnego wniosku i urodzili specjalnie dla nas ogromną liczbę oponentów.

Usunięcie rywali nie jest proste, ponieważ nie jesteśmy non-stop wyposażeni w karabin czy coś podobnego. Musimy zbierać porozrzucane po planszy ulepszenia i umiejętnie z nich korzystać. Wieżyczki rakietowe, bomby, ogniste płomienie – wybór jest spory, ale – rzecz jasna – to los decyduje, co będzie naszym atutem w nierównej walce samotnego bohatera z malutkimi (choć niebezpiecznymi) punkcikami.

Charles Android gra

Każdy pokonany przez nas wróg to pieniążek do kolekcji. Im więcej środków na koncie, tym lepsze możliwości modyfikacji „szczałek”. Oczywiście, poza upgradem możemy też zdecydować się na świeży zakup. Takie przedsięwzięcie ma swoje dobre i złe strony, ale myślę, że dobrze będzie, jeśli sami się o tym przekonacie.

Moim zdaniem, grze Charles niczego nie brakuje do tego, by uzbierać rzeszę wiernych fanów. Chociaż stworzona jest na krótsze sesje, nie nudzi nawet po posiedzeniach dłuższych niż kilkadziesiąt minut. Nic w niej bym nie zmienił. Grafika i dźwięki też są w porządku. W soundtracku, można powiedzieć, że wręcz się zakochałem. Od teraz towarzyszy mi przez cały dzień w postaci… smartfonowego dzwonka.