Chaos Fighters – koko, koko ta gra jest spoko!

0
359

Mieliście kiedykolwiek okazję zagrać w produkcję studia Coco Entertainment? Ja z pierwszym tytułem stworzonym przez tę markę spotkałem się kilka dni temu i muszę przyznać, że był to dla mnie istny strzał w dziesiątkę. Chaos Fighters to znakomite połączenie bijatyki z MMORPG-em, gdzie nawet najbardziej wybredny gracz powinien znaleźć coś, na co nie będzie mógł powiedzieć złego słowa. Jeśli macie więc ochotę i czas przeżyć naprawdę długą przygodę w wirtualnym świecie rodem z japońskich bajek – zapraszam do lektury wpisu, a później, oczywiście, do gry.

Zacznijmy od początku. Świat przedstawiony w Chaos Fighters jest zamieszkiwany nie tylko przez zwykłych ludzi, lecz także grupkę dzielnych wojowników oraz całą masę niebezpiecznych stworzeń, które za wszelką cenę chcą sprawić, by nasza planeta zamieniła się w istną krainę chaosu. Jako gracze, wcielamy się w postać wspomnianych już śmiałków i staramy się niszczyć wszystko co złe i co – rzecz jasna – napotkamy na swej drodze.

Do wyboru mamy jedną z kilku postaci. Czy zdecydujecie się na gościa w zbroi rycerskiej, chłopaka z czupryną, a może jeszcze kogoś innego zależy tylko i wyłącznie od Was.

Niestety, bez Facebooka albo konta założonego specjalnie na potrzeby gry nie będziecie mogli w ogóle rozpocząć zabawy. Ludzie z Coco Entertainment widocznie zapomnieli o opcji pozwalającej na zalogowanie się w roli gościa. A szkoda, bo mnie osobiście takie coś wyjątkowo odpycha od aplikacji.

Tak jak pisałem, najważniejszą rzeczą w Chaos Fighters jest zabijanie przeciwników. To my decydujemy o tym, kiedy chcemy się z nimi zmierzyć. W tym celu udajemy się na wirtualny statek, wybieramy odpowiedni etap i czekamy na ekran walki.

Minusem jest bez wątpienia fakt, iż pojedynek odbywa się w sposób automatyczny. Nie mamy więc możliwości ingerowania w zachowanie naszej postaci. Na szczęście istnieje opcja przyspieszenia akcji, dzięki czemu jest nikła szansa na zaśnięcie z nudów.

Każda wygrana potyczka to konkretna ilość punktów doświadczenia, a także złota. Od czasu do czasu zdarzy się także, że z potwora „wypadnie” jakiś ciekawy przedmiot, w który możemy wyposażyć wirtualnego wojownika. Na zdobywanie „expa” jest kilka sposobów. Zamiast przechodzić standardowe rundy, możemy skupić się na wykonywaniu questów, co na pewno jest nieco mniej monotonne niż ciągłe przechodzenie z jednej planszy na drugą.

Zarówno ekran główny, jak i inne elementy rozgrywki prezentują się w Chaos Fighters bardzo dobrze. Śmiało mogę więc polecić opisywaną grę także i tym, którzy przykuwają dużą wagę do czysto wizualnych aspektów.