Cham Cham – żabki nie są chamskie!

0
557

Żaby to skoczne stworzonka, które wydają się nie mieć problemu z radzeniem sobie w rozmaitych sytuacjach życia codziennego. Okazuje się jednak, że nawet te obślizgłe zwierzęta potrzebują niekiedy pomocy człowieka w mniej lub bardziej skomplikowanych momentach. Jeśli mi nie wierzycie, z całą pewnością zmienicie swoje podejście do tematu, czytając o grze Cham Cham, która jest bohaterką tegoż oto wpisu.

Cham Cham opowiada historię żaby. Wspomniane zwierzątko żyje sobie beztrosko w jakimś miejscu z całą masą roślinności wokół siebie i całe dnie spędza, liżąc i pieszcząc swoje podniebienie smakołykami w postaci mandarynek. Pewnego dnia, owoc wyślizguje się płazowi, przez co ten zmuszony jest wyruszyć w podróż w poszukiwaniu zaginionego jedzonka. A że żaby to wyjątkowo cwane bestie… to nam przyjdzie mandarynki kierować w odpowiednią stronę, a nasz obślizgły przyjaciel łaskawie otworzy jedynie buzię i wystawi swój długaśny jęzor.

W chwili obecnej do wykonania mamy w grze ponad 70 zadań. Każde z nich opiera się na tym samym, czyli na zniekształcaniu terenu w taki sposób, by owoc trafił do celu, czyli do paszczy żaby. Początkowo przychodzi nam polegać jedynie na sobie, ale z czasem po naszej stronie opowiadają się różnego rodzaju wspomagacze, między innymi, armatki do mandarynek.

Misji jest całkiem sporo, a każda z nich jest dosyć wymagająca. Nie powiem, żebym miał problemy z pierwszą dziesiątką leveli, jednak przyznam, że później zaczęły się prawdziwe schody. Szczególnie, jeśli wychodzi się z założenia, że ukończenie zadania na mniej niż trzy gwiazdki jest pyrrusowym zwycięstwem w kwestii osobistej satysfakcji.

Cham Cham namawia nas do połączenia swojego profilu w grze z Facebookiem. Dzięki temu jesteśmy w stanie porównywać swoje wyniki ze znajomymi. Sami oceńcie czy jest to niezbędne do tego, by świetnie się bawić. Osobiście jestem zdania, że im mniej nas na Facebooku, tym lepiej. Dla nas samych, oczywiście.

W postaci żyć występują w grze mandarynki. Kiedy nie udaje nam się przejść jakiejś planszy, tracimy jeden owoc. A kiedy już nie mamy żadnego… musimy odczekać wymaganą liczbę minut albo po prostu skorzystać z mikropłatności. Na szczęście do tej drugiej opcji zbyt nachalnie nas się nie namawia.

Wizualnie Cham Cham prezentuje się na screenach bardzo dobrze. W moim przypadku w praktyce było jednak inaczej. Mój smartfon działa bez zarzutu, jednak z apką studia Deemedya miał spory problem, jeśli chodzi o grafikę. Nie miałem okazji ujrzeć w grze zieleni, bowiem wszystko było czerwono-pomarańczowe. W pierwszej chwili pomyślałem, że tak ma być. Dość szybko jednak zauważyłem, że jest to coś, co nie powinno mieć miejsca.