Cato and Macro – Rzymianie i ich tajna, świńska broń

0
675

Cato and Macro to gra, która powstała na podstawie książek o takim samym tytule. Jeżeli do tej pory o nich nie słyszeliście, warto nadrobić zaległości, gdyż wspomniane postaci to bardzo sympatyczny, rzymski odpowiednik Asterixa i Obelixa. Nie martwcie się – nie będę Was w tym wpisie rozliczał z zaliczonych lektur, tak więc czytajcie dalej, nawet jeśli nie należycie do miłośników mniej lub bardziej ambitnych książek.

Produkcję mobilną Cato and Macro trudno jest sklasyfikować do jednego gatunku. Wylewamy w niej bowiem siódme poty podczas krwawych bitew i staramy się kombinować z różnymi taktykami pomagającymi w walce, jednak nawet mając ogromną wiedzę z zakresu strategii wojennej, nic nie jesteśmy w stanie zrobić bez stawiania wirtualnych budowli i odpowiedniego zarządzania mieszkańcami mobilnego starożytnego Rzymu.

W grze misje polegają głównie na tym samym – musimy zabić naszych wrogów, zanim oni zrobią to samo z nami. Liczba oponentów nie jest stała, tak więc czasem przychodzi nam zmierzyć się z ich większą ilością, a czasem z mniejszą.

Cel zrealizować jest ciężko, ponieważ nie możemy pozwolić sobie na stratę dwójki głównych bohaterów, a więc nie dość, że musimy bacznie przyglądać się każdemu podopiecznemu, to jeszcze szczególną troską zmuszeni jesteśmy otoczyć panów Cato i Macro.

Podczas bitew rozstawiamy żołnierzy oraz decydujemy o tym, jaka ma być ich rola, a więc czy mają więcej atakować, czy raczej postawić na obronę. Mimo że w tego typu systemie wydaje się ciężko cokolwiek popsuć, muszę przyznać, że autorzy mobilnego Cato and Macro absolutnie się w tej kwestii nie popisali. Przede wszystkim przeszkadza mi to, że rozstawiając ludzika w konkretnym miejscu nie możemy później już z nim absolutnie nic zrobić. Bardzo ogranicza to nasze możliwości, a na samym początku jest powodem wielu niepotrzebnych porażek.

Tak jak pisałem wcześniej, w grze nie jest istotne tylko wygrywanie poszczególnych pojedynków. Musimy tutaj także zajmować się wirtualnym miastem, czyli rozbudowywać budynki, zbierać złoto, jedzenie oraz drewno. Co z tym robimy? Oczywiście, inwestujemy, ale tylko w taki sposób, żeby nasi żołnierze stawali się coraz lepsi i silniejsi.

Choć teoretycznie samo wygrywanie powinno przynieść nam wystarczające korzyści, nie ma co ukrywać, że w Cato and Macro sporym ułatwieniem jest skorzystanie z mikropłatności. Dzięki nim zdobywamy sporą ilość zielonych diamentów, a te przyspieszają proces budów i pozwalają na częstsze korzystanie z mocy specjalnych takich jak chociażby… ognista świnia!