Bulu Monster – to ptak, jaszczurka, nie – to Pokemon!

0
1505

Na pewno mieliście kiedyś styczność z Pokemonami. Podejrzewam, że duża część z Was wychowywała się na tej bajce albo chociaż pamięta, jaką robiła furorę na początku obecnego stulecia. Dla tych, którzy chcieliby sobie przypomnieć stare czasy, postanowiłem przygotować wpis o apce Bulu Monster, którą w skrócie nazwać można po prostu… podróbką Pokemonów.

Bulu Monster wcielamy się w postać młodego chłopaka, który postanawia wyruszyć w świat, by stać się najlepszym trenerem specjalnych stworków. To my decydujemy o ruchach wspomnianego osobnika, a także nadajemy mu imię. Mimo że produkcja studia Sigma Game wygląda dziecinnie, jej przejście wcale nie należy do łatwych rzeczy.

bulu

Początkowo do dyspozycji mamy tylko jednego podopiecznego. Z biegiem czasu możemy jednak grono swoich potworów powiększać. Służy nam do tego specjalna kula, będąca odpowiednikiem Pokeballa, który – jak na pewno pamiętacie – był swego rodzaju domkiem dla Pokemonów. Co ciekawe, do łapania wcale nie jest wymagane pokonanie danego przeciwnika.

Bulu Monster główny bohater porusza się po wirtualnym świecie, który składa się ze swego rodzaju pól, z jakimi spotkać się można w niemalże każdej grze planszowej. Każde pole kryje w sobie coś innego. Niektóre pozwalają nam zmierzyć się z wrogiem, a w innych ukryte są skrzynie ze skarbami, gdzie znaleźć możemy wiele różnych bonusów.

bulu1

Autorzy produkcji przygotowali dla nas ogromną ilość questów do wykonania. O ile pierwsze z nich nie należą do przesadnie trudnych, to późniejsze potrafią nieźle dać nam w kość. Nie uznałbym tego za wadę, bowiem dzięki temu gra jest ciekawsza i potrafi jeszcze bardziej wciągnąć.

Mimo że wyrosłem już z Pokemonów i tym podobnych wynalazków rodem z Japonii, Bulu Monster przypadło mi do gustu. Gra jest niezwykle barwna, a do tego oferuje coś, co nie jest tak powszechne jak ptaki latające między rurami. Warto też wspomnieć o fakcie, iż mamy w niej do czynienia z funkcjami społecznościowymi oraz mikropłatnościami, z których korzystanie nie jest niezbędne do tego, by dobrze się bawić.