Bullet Boy – człowiek pocisk rusza do akcji!

0
450

Wyobraźcie sobie, że zamiast głowy macie… ogromny pocisk. W jaki sposób, byście wykorzystali tę niecodzienną sytuację? Mogę się mylić, ale uważam, że dobrze byście się bawili, podobnie jak bohater produkcji Bullet Boy. Jeżeli macie czas trochę zaszaleć w ponad 50 levelach, zacznijcie grę już teraz!

Autorzy Bullet Boy – moim zdaniem – poszli trochę na łatwiznę. W menu głównym mamy tylko jedną opcję do wyboru, a przed rozpoczęciem pierwszych plansz nikt nie ma mowy o jakimkolwiek wątku fabularnym. Dobrze, może nie jest to najważniejsze. Wydaje mi się jednak, że ludziom tworzącym gry nie brakuje kreatywności i stworzenie humorystycznej historii dotyczącej człowieka z pociskiem na głowie nie byłoby najmniejszym problemem. Graczom natomiast na pewno grałoby się wtedy znacznie lepiej.

Najogólniej w świecie mówiąc, do ukończenia mamy w Bullet Boy 61 poziomów. Niestety, nie mogę napisać, że każdy z nich jedyny w swoim rodzaju. Co prawda, występują tu zupełnie inne przeszkadzjaki, ale zdarza się, że fragment z poziomu drugiego występuje też w poziomie trzecim i tak dalej. Trochę to nieprofesjonalne, zgodzicie się?

Przechodząc do meritum, czy jak kto woli sedna sprawy, w Bullet Boy naszym zadaniem jest doprowadzenie głównego bohatera do mety. Poruszamy się po planszach, wystrzeliwując wirtualnego człowieczka z katapulty, a cała misja kończy się w momencie, gdy dotrzemy do złotej maszyny, która poprowadzi nas wprost do kolejnego levelu.

Oprawa audiowizualna opisywanej produkcji mogłaby być znacznie lepsza. Niby jest trójwymiarowa, niby nie brakuje w niej ciekawych elementów i przeciwników, ale brakuje tego „czegoś”, co mogłoby zachwycać oczy i uszy. To – według mnie – kolejny dowód na to, że ludzie stojący za stworzeniem Bullet Boy mogliby się znacznie bardziej postarać.

Poza standardowym trybem zabawy przygotowano dla nas również Endless Mode. Co takiego on oferuje? Tego na pewno już się domyślacie. Warto jedynie dodać, że dostępny jest dopiero po tym, jak przejdziemy poziom numer 12. W moim przypadku okazało się to dość mobilizujące.