Brothers in Arms 3 – wojenna strzelanka od Gameloftu [VIDEO]

0
422

Francuskie studio Gameloft wypuściło trzecią odsłonę serii strzelanek o nazwie Brothers in Arms. Prezentuje się ona dobrze i oferuje bardzo wiele. Niestety, po raz kolejny możecie być pewni, że frajdę popsują Wam mikropłatności, które stają się pomału standardem we wszystkich darmowych produkcjach dostępnych w Google Play.

W Brothers in Arms 3 wcielamy się w amerykańskiego żołnierza, który ma wziąć udział w akcji wojennej we francuskiej Normandii. Głównego bohatera poznajemy w momencie pisania osobistego pamiętnika, ale sielankowy klimat dość szybko ulega zmianie. I nie ma się co dziwić. W końcu opisywana gra jest strzelanką opowiadającą nam o drugiej wojnie światowej.

Tak, jak napisałem wyżej, akcja nowego dzieła Gameloftu rozpoczyna się w Normandii. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy cały czas skazywani na przebywanie w tym miejscu. Po wykonaniu określonej liczby zadań zdobywamy dostęp do innych rozdziałów rozgrywki, gdzie mamy okazję brać udział w, między innymi, bitwach we Włoszech (Monte Cassino), Belgii, Niemczech czy też duńskim mieście Aalborg.

Cele stawianie nam w Brothers in Arms 3 są bardzo zróżnicowane. Oczywiście, zawsze chodzi o to, by eliminować wrogów i starać się stracić jak najmniejszą ilość życia, tyle że czasem objawia się to tym, iż musimy wziąć do ręki bazookę i rozwalić czołg, a czasem nasza rola ogranicza się do wezwania posiłków w postaci sił powietrznych.

Plansze w grze możemy ukończyć maksymalnie na trzy gwiazdki. Uzyskana przez nas nota zależy od wielu czynników. Niekiedy wystarczy zaliczyć kilka headshotów, ale zdarzają się również dużo cięższe zadania. Czy to wada? Absolutnie nie. Dzięki temu w ogóle nie możemy narzekać na nudę… chyba że w sytuacji, gdy skończą nam się już punkty energii bądź wirtualne pieniądze.

W trakcie wykonywania misji w Brothers in Arms 3 spotykamy różnych żołnierzy o ponadprzeciętnych umiejętnościach w konkretnych dziedzinach. James Gann, na przykład, to spec od snajperskiej roboty, a Cain Lawrence lubi koktajle Mołotowa. Pomysł niby fajny, ale trzeba wziąć pod uwagę, że stworzony jest głównie po to, by wyciągnąć z nas jeszcze więcej prawdziwych pieniędzy. Wspomniane postaci trzeba bowiem cały czas ulepszać, a tego nie robi się za darmo.

Samo modyfikowanie skilli to w opisywanym tytule niejedyny nasz wydatek. Także wszystkie dodatkowe bronie, amunicja oraz narzędzia walki dostępne są za konkretną liczbę mobilnym monet. Ile trzeba za nie zapłacić? Najmniejszy pakiet kosztuje nieco ponad trzy złote, ale zdziałacie nim raczej niewiele. Przygotujcie się więc bardziej na kosz rzędu stu, a nawet trzystu polskich złotych, jeżeli chcecie w szybkim tempie stać się postrachem na polu bitwy.