Bounty Hunter – Lara Croft na Dzikim Zachodzie?

0
399

Gra Bounty Hunter przykuła moją uwagę przede wszystkim swoją… główną bohaterką. Nie ma się czego wstydzić, przecież każdy mężczyzna to typowy wzrokowiec, czyż nie? Chcę jednak, by była jasność, że o produkcji studia AppOn Games postanowiłem napisać nie ze względu na blondynkę z dużymi… no wiadomo, a rozgrywkę. To ona bowiem – wbrew pozorom – pozwoliła mi zapomnieć o realnym świecie. I to ona przeniosła mnie do Dzikiego Zachodu pełnego niebezpiecznych gości z rewolwerami w dłoniach.

Główna bohaterka gry Bounty Hunter, o atutach której napisałem we wstępie, jest osobą zajmującą się polowaniem na poszukiwanych przestępców. Kiedy szeryf wysyła list gończy za jakimś osiłkiem, ona dosiada swojego konia, bierze do ręki pistolet i eliminuje każdego, kto stanie na jej drodze do dużych pieniędzy, a następnie spotyka właściwą osobę i… rozwala jej głowę bądź też dostarcza do odpowiednich władz.

W apce od AppOn Games dostajemy możliwość gry na jednym z dwóch trybów rozgrywki. Pierwszy z nich podzielony jest na misje, podczas których przychodzi nam złapać jakiegoś określonego przestępcę. Oczywiście, nie od razu mamy możliwość zmierzenia się z głównym bossem. Najpierw przychodzi nam pokonywać dużo mniej znaczące postaci, a dopiero po kilkudziesięciu zgonach na naszym koncie możemy liczyć na pojedynek z właściwą osobą.

Jeśli chodzi o rozgrywkę numer dwa, jest to typowy Endless, czyli coś, co nigdy się nie kończy. Możemy sobie tutaj grać (albo patrzeć na bohaterkę) tak długo, jak nam się to żywnie podoba, a przy okazji śrubować coraz to lepsze rekordy punktowe, którymi będziemy mogli pochwalić się znajomym.

Autorzy Bounty Hunter przygotowali specjalną walutę, która służy do robienia zakupów w wirtualnym sklepie. Co możemy kupić za monety? Rzecz jasna, nowe rodzaje broni. Niestety, wybór nie jest za duży, ale – jak to mówią – jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Wygląd Bounty Hunter nie jest rewelacyjny, ale myślę, że nikomu z Was nie będzie za bardzo przeszkadzał. Jeśli chodzi o dźwięki, jak dla mnie są zbyt monotonne. Zaczęły mnie denerwować już po pięciu minutach, a to chyba nie najlepszy wynik.