Boulder Dash – nieśmiertelny klasyk!

0
573

Nie chce mi się wierzyć, że większość z Was kojarzy produkcję o nazwie Boulder Dash. Ta łamigłówko-zręcznościówka powstała bowiem dokładnie trzydzieści lat temu, a więc wtedy, gdy duża część z Czytelników naszego serwisu albo jeszcze się nie narodziła, albo nie miała pojęcia, czym jest Atari. Na szczęście, w czasach mobilnych gierek w bardzo łatwy sposób można nadrobić zaległości. W tym przypadku stary (ale jary!) tytuł postanowiło odtworzyć studio TapStar Interactive. Jesteście ciekawi, jak im to wszystko wyszło? Jeżeli tak, czytajcie dalej! Raczej nie będziecie zawiedzeni.

Mimo że przez trzydzieści lat w branży gier zmieniło się wiele, nie sposób nie porównywać odświeżonego Boulder Dash z tym, który powstał za sprawą Petera Liepa i Chrisa Graya. Co prawda należę do fanów wszystkiego, co ma już swoje lata (kobiet proszę w to nie wliczać), ale tutaj nie mam wątpliwości, że remake został wykonany w absolutnie rewelacyjny sposób, chciałoby się rzec – godny następcy mistrza.

Zasady rozgrywki w Boulder Dash pozostały niezmienione. Cały czas zadaniem gracza jest chodzenie panem noszącym kask z latarką i zbieranie diamentów. Co w tym trudnego? Przede wszystkim nie możemy przy tym zapominać o głazach, które mimo wszelkich zabezpieczeń głowy, potrafią zrobić bohaterowi sporą krzywdę i pozbawić nas szans na ukończenie konkretnego poziomu. Po uzyskaniu określonej liczby błyskotek możemy dostać się do wyjścia. Oczywiście, trzeba najpierw je znaleźć, co w późniejszych etapach nie jest łatwe.

Podczas odkrywania podziemi nie tylko musimy stawić czoła standardowym przeszkadzajkom. Istotną rolę odgrywają tutaj również duszki oraz motylki. Nie możemy ich dotykać, jednak jeżeli je zniszczymy możemy liczyć na dwie rzeczy – dodatkowe diamenty (w przypadku motyla) lub wielki wybuch niszczący wszystko, co stanie mu na drodze (w przypadku duszków).

Liczba poziomów przygotowanych przez ludzi z TapStar Interactive bardzo mnie zaskoczyła (ale pozytywnie!). Rozdziałów tematycznych jest tutaj naprawdę wiele, a niektóre z nich, co naprawdę bardzo cieszy, wzorowane są na levelach z oryginalnego Boulder Dash lub… książce „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Żeby nie było zbyt łatwo, na dostęp do etapów trzeba sobie zapracować. Dla leniuszków udostępniono natomiast opcję wykupienia wejściówek do leveli za… nieco ponad trzy złote. A to ci dopiero okazja!

Remake Boulder Dash prezentuje się lepiej od pierwowzoru i co do tego nie ma wątpliwości. Plansze przygotowane zostały w popularnym obecnie kanciastym stylu, który – wbrew temu, co niektórzy z Was sądzą – potrafi cieszyć oko!